W Chinach żona jest luksusem

0 Komentarzy
4 Zdjęcia
Piątek, 15-03-2013

Od polityki jednego dziecka do kryzysu demograficznego niedługa droga. Niestety, jej skutkami są nie tylko gangi sprzedające żony widmo. W Chinach, gdzie od 12 do 15 proc. mężczyzn może nigdy nie znaleźć żony, a na 118 chłopców rodzi się 100 dziewczynek, poszukiwaniem małżonek zajmują się lovehunterzy. „New York Times” opisał, jak w praktyce wygląda tam polowanie na żonę i ile ono kosztuje.

W Chinach kwitnie nie tylko biznes internetowych randek (czytaj też: Randki on-line bardziej dochodowe niż porno?). Miliony zarabiają również agencje lovehuntingu. Ich pracownicy za znalezienie kandydatki, która stanie na ślubnym kobiercu, otrzymują ponad 30 tys. dolarów premii.

Kobiet poszukują na ulicy, w centrach miast, kierując się listą otrzymanych wymagań co do przyszłej żony. Kwota 30 tys. dolarów za usługę nie jest tu jednak górną granicą.

„New York Times” opisał przypadek 42-letniego rozwodnika, magnata nieruchomości, który jest gotów w znalezienie żony „zainwestować” pół miliona dolarów. Cena wyraża nie tylko desperację, ale i wysokie wymagania, dotyczące m.in. wieku i urody wybranki. Rekord pobity został prawdopodobnie dwa lata temu. Wówczas pewien mężczyzna za rekrutację przeprowadzoną w 12 miastach zapłacił 1,5 mln dolarów.

Rola agencji nie sprowadza się jednak do wysłuchania preferencji, zachowania dyskrecji i znalezienia odpowiedniej kandydatki. By ułatwić poszukiwania, organizują one także wydarzenia skupiające niezamężne kobiety, w których po uiszczeniu odpowiedniej kwoty, w wysokości np. 15 tys. dolarów, uczestniczyć mogą panowie. Niekiedy takie spotkania zamawiają zamożni Chińczycy, chcący dokonać wyboru spośród kilkudziesięciu kobiet bawiących się w wakacyjnym kurorcie.

Osoby zajmujące się poszukiwaniem żony zlecenia otrzymują także od rodziców kawalera, chcących za wszelką cenę ułożyć mu życie. Wśród klientów, choć rzadko, zdarzają się także panie. Rynek małżeński nie ogranicza się jednak do agencji. Rodzice spotykają się w parkach, wymieniając się w nich informacjami na temat własnych dzieci, z nadzieją, że uda się dopasować dwoje młodych (a przynajmniej niezamężnych).

Agencje lovehuntingu nie przyjmują jednak wszystkich zleceń. Kobiety, nawet najbogatsze i najbardziej inteligentne, w wieku 35 lat muszą radzić sobie same – ze świadomością, że ich szanse na rynku małżeńskim, odkąd skończyły 28 lat, są bliskie zeru.

MM

W Chinach żona jest luksusem

Małżeństwo w Chinach bywa bardzo kosztowne

  • W Chinach żona jest luksusem
  • W Chinach żona jest luksusem
  • W Chinach żona jest luksusem
  • W Chinach żona jest luksusem