Sklep czy nielegalna wypożyczalnia?

7 Komentarzy
3 Zdjęcia
Środa, 04-07-2012

Kryzys, nawet jeśli nie dotknął nas bezpośrednio, znacząco wpłynął na nasze przyzwyczajenia zakupowe. Kupujemy bardziej świadomie. Doceniamy wzory ponadczasowe, a przez to uniwersalne. Jeśli mamy wybrać między wysokiej klasy dodatkiem a ubraniem, decydujemy się na inwestycję w akcesoria. W przypadku ubrań częściej idziemy na kompromis i sięgamy po tańszy zamiennik.

Ale to nie koniec kryzysowych rozwiązań. Kobiety znalazły jeszcze jeden sposób na radzenie sobie w niepewnych ekonomicznie czasach. Kupowanie ubrań i zwracanie ich po jednorazowym założeniu. Proceder nielegalny, ale coraz powszechniejszy.

Kupowanie ubrania na jedną okazję z zamiarem oddania go zaraz po wydarzeniu to proceder, do którego przyznaje się coraz więcej kobiet (tych, które się nie przyznają jest zapewne znacznie więcej). Największą grupę „wypożyczających” stanowią młode klientki. Motyw jest oczywiście jeden – finansowy. To kobiety, których zwykle nie stać na drogą kreację, a które są pod silnym wpływem kolorowych magazynów dyktujących aktualne trendy. Nie brakuje też pań, które oddają używaną rzecz ze względów oszczędnościowych. Stać je na zakup tej czy innej sukienki, ale poza tą jedną, konkretną okazją, mogą się bez niej obejść. Wśród „wypożyczających” są też kobiety, które zwyczajnie ekscytuje tego typu zachowanie, a każdą oddaną rzecz interpretują jako potwierdzenie swojej zaradności i sprytu. Całe zajście porównują do pożyczania ubrań z czyjejś szafy bez wiedzy jej właściciela.
Najczęściej kupujemy z zamiarem oddania kreacje na ślub i inne uroczystości rodzinne oraz na imprezy firmowe. Czyli dokładnie takie ubrania, które zakładamy rzadko, wyłącznie na specjalne okazje.

Ubranie postrzegane jest jako wizytówka noszącej je osoby, czytelne świadectwo statusu społecznego i pozycji. By uzyskać wysoką ocenę, kobiety są w stanie zrobić wiele, nawet działać niezgodnie z prawem.
Takie zwroty są bowiem nie tylko niehigieniczne, ale przede wszystkim nielegalne. Firmy, które godzą się na zwrot rzeczy w ciągu kilku dni od daty zakupu, jasno informują, że rzecz musi być w nienagannym stanie, musi mieć metkę i nie może być noszona. Sklepy nie mają obowiązku przyjmować zwrotów o ile zakup nie jest uszkodzony. Możliwość zwrotów jest wyłącznie wyrazem dobrej woli i dbałości o komfort klienta. Okazuje się jednak, że klient tego zaufania i dobrej woli mocno nadużywa.

Psycholog społeczny, dr Sandra Wheatley zjawisko uznaje za bardzo poważne: „to coś, do czego ludzie nie chcą się przyznać. Nie chcą, by poświęcać temu uwagę. Przyzwolenie na tego typu zachowania jest jak zalegalizowanie pewnej formy kradzieży”.

AW

  • Wt., 03-07-2012 Gość
    Nie rozumiem, ida na impreze w sukience z wiszaca metka?
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 03-07-2012 Gość
    to dlatego na ulicach pełno jest kobiet z metką pod podeszwą buta...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 03-07-2012 Gość
    Gość (Wt., 03-07-2012) napisał:

    Nie rozumiem, ida na impreze w sukience z wiszaca metka?


    tak. przeciez metkę można łatwo schować. Niektóre można nawet odpiąć i na nowo przypiąć. Mam znajomą, która czasem tak robi
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 03-07-2012 Gość
    Ludzie świrują aspirując do luksusu, patologia jak każda inna. Aż strach sobie coś kupić w lepszym sklepie...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 04-07-2012 Gość
    Gość (Wt., 03-07-2012) napisał:

    Ludzie świrują aspirując do luksusu, patologia jak każda inna. Aż strach sobie coś kupić w lepszym sklepie...


    dlatego ja kupuje tylko jak jest swieza dostawa nowej kolekcji, mierzone rzeczy, a co dopiero uzywane wydaja mi sie po prostu niehigieniczne
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 09-07-2012 Gość
    Wiem, że to możliwe ale nie wyobrażam sobie zrobić czegoś takiego. To byłoby poniżej godności.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Sob., 21-07-2012 Gość
    pracuję w salonie to jest częsty proceder .
    Odpowiedz Zgłoś