Prywatna wyspa: od dobrej inwestycji po spory kłopot

2 Komentarze
16 Zdjęć
Środa, 19-09-2012

Swoje raje na ziemi, gdzieś wśród oceanów i piaszczystych plaż mają m.in. Shakira, Bill Gates, Leonardo Di Caprio, Johnny Depp, Celine Dion i Diana Ross. Tak jak w każdej branży, w przypadku prywatnych wysp obowiązują różne przedziały cenowe. Najlepiej jest w sektorze najbardziej luksusowych z dogodnym dogodnym transportem, własnym zapleczem logistycznym i gastronomicznym, położonych w sprzyjającym klimacie. Popyt na nie wciąż się utrzymuje mimo panującego jeszcze kryzysu.

Problemy mają właściciele wysp ze średniej półki cenowej, bez luksusowych udogodnień. Eksperci twierdzą, że rynek w tym segmencie nigdy nie był aż tak niestabilny. Chodzi o wahania finansowe związane z ich wartością. Jeszcze parę lat temu inwestycja w wyspę była bardzo opłacalna. Teraz jednak ceny ostro spadły a właściciele stracili sporo pieniędzy.

Na przykład: jedną z wysp w okolicach Florydy wyceniono przed kryzysem na 1,6 mln dolarów. W czerwcu tego roku została sprzedana za marne 260 tys. dolarów. Straty na wartości to jednak nie wszystko. Wyspiarze mają problemy z utrzymaniem. Posiadanie wyspy wymaga wiele zaangażowania. Instalacja i uruchomienie dostawy wody jest trudne i kosztowne. System odsalania kosztuje ok 50 tys. dolarów (za taką sumę można już kupić małą wysepkę). Regularnie trzeba także dbać o roślinność. Florą mogą wprawdzie zajmować się miejscowi, ale czasem trudno jest z nimi wynegocjować odpowiednie warunki. Podobno Mel Gibson pokłócił się z tubylcami i w rezultacie zrezygnował z posiadania wyspy.


Inna kwestia to to m.in. tworzenie obowiązujących na prywatnych terenach reguł i kłopoty związane ze środowiskiem. Nicolas Cage nie mógł ruszyć z nowymi inwestycjami na swojej wyspie, ponieważ jej część zamieszkiwały iguany.

Może zatem zamiast kupna całej wyspy lepiej od czasu do czasu wykupić egzotyczną wycieczkę i spokojnie wypocząć?

EM