Podglądacz z Nowego Jorku

0 Komentarzy
21 Zdjęć
Wtorek, 25-06-2013

Odziedziczył po zmarłym przyjacielu obiektyw, którym ten fotografował ptaki. A ponieważ nie bardzo interesowała go fotografia natury, postanowił lunetę wykorzystać do podglądania i uwieczniania sąsiadów

W Nowym Jorku trwa kontrowersyjna wystawa zdjęć Arne Svensona, który przez okno swojego mieszkania robił zdjęcia osobom mieszkającym po drugiej stronie ulicy. Niejawna sesja miała miejsce w nowojorskiej dzielnicy Tribeca. Mocno zaskoczonymi bohaterami wystawy są lokatorzy nowoczesnego, mocno przeszklonego budynku. I choć niektórzy z nich przyznali, że mieszkając w miejscu, gdzie okna są od ziemi do sufitu trzeba brać pod uwagę, że będzie się wystawionym na widok publiczny, fotografowanie z ukrycia uznano za naruszanie prywatności. 

Na wystawie zatytułowanej „Sąsiedzi” oglądamy ludzi w codziennych sytuacjach. Ktoś sprząta, drzemie, je śniadanie, jest w szlafroku i ręczniku na włosach, rozmawia przez telefon. I choć fotograf nie pokazuje ani jednej twarzy, niektóre osoby rozpoznały się na zdjęciach. Najbardziej oburzeni grożą artyście procesem.

Problem przekraczania granicy między voyeuryzmem a dokumentem od lat fascynuje fotografię. Podglądactwo jest szalenie kuszące, zwłaszcza, że ujęcia „z ukrycia” to niejednokrotnie najlepsze i najsłynniejsze zdjęcia w historii fotografii. 

Svenson nie jest pierwszym, który budzi kontrowersje i wywołuje dyskusje. Autor zdjęć swoich sąsiadów zwraca uwagę, że żyjąc w mięście – zwłaszcza tak zaludnionym jak Nowy Jork – wszyscy przyjmujemy rolę oglądających i oglądanych. Życie w ciasno rozmieszczonych budynkach sprawia, że nie da się unikać kontaktu wzrokowego. Prywatność w takich okolicznościach to rzecz płynna, zwłaszcza, jeśli decydujemy się zamieszkać za szybą. Arne Svensona jest zdania, że zdjęcia nie naruszają prywatności fotografowanych osób. Nie ujawnia ich twarzy, ani tożsamości, nie interesują go poszczególne i konkretne osoby, ale raczej nowojorczyk i jego życie jako takie.

Mimo że dyskusja, jaką wywołała wystawa, nie opiera się na walorach artystycznych zdjęć, nie można nie zwrócić na nie uwagi. Fakty, że to zdjęcia robione przez szybę oraz intrygujące kadrowanie sprawiają, że ujęcia przypominają niekiedy dzieła wielkich mistrzów malarstwa, takich jak Vermeer czy Edward Hopper, którzy specjalizowali się w scenach rodzajowych i przedstawieniach zwykłych czynności dnia codziennego. 

AW

Podglądacz z Nowego Jorku

Budynek, w którym mieszkają podglądani mieszkańcy

  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Podglądacz z Nowego Jorku
  • Wt., 25-06-2013 Gość
    Jeżeli to wszystko...to nic szczególnego...
    Odpowiedz Zgłoś