Opłata za przymierzanie i oglądanie, czyli jak sklepy walczą z showroomingiem

59 Komentarzy
4 Zdjęcia
Poniedziałek, 01-04-2013

Kilka dni temu pisaliśmy o opłatach za mierzenie kreacji, które w swoim salonie sukien ślubnych w Szanghaju wprowadziła Vera Wang (projektantka zrezygnowała z opłaty po lawinie krytyki jaka przetoczyła się w internecie i oskarżeniach o dyskryminacje swoich chińskich klientek).

Okazuje się, że taktyka nie jest nowością. Sklep z butami w australijskim Brisbane żąda od swoich klientów 5 dolarów australijskich (ok. 16 zł), które trzeba zapłacić przekraczając próg salonu. Jeśli klient zdecyduje się na zakup, kwota odliczana jest od rachunku. Jeśli wyjdzie z pustymi rękami, straci pieniądze.

I choć nie jest to powszechnie stosowane rozwiązanie, sklepy pobierające opłaty za wejście istnieją, a wielu sprzedawców coraz poważniej zastanawia się nad ich wprowadzeniem. Opłata ma ukrócić tak zwany showrooming, czyli wizyty osób, które przychodzą „tylko się rozejrzeć”, przymierzają, a później kupują daną rzecz gdzie indziej, najczęściej w sklepach online oferujących lepsze ceny. 

Liczba tego typu potencjalnych klientów, którzy sklepy traktują jak przymierzalnie, systematycznie rośnie na całym świecie. Coraz częściej butików potrzebujemy wyłącznie do sprawdzenia rozmiaru, gatunku materiału czy dopasowania koloru. Nawet najbardziej ekskluzywne sklepy wirtualne systematycznie notują wzrosty sprzedaży i chwalą się imponującą liczbą kupujących internautów. Ten sam internauta rezygnuje jednocześnie z zakupów w realnie istniejących salonach. 

Eksperci pomysł z opłatami ostro krytykują, uznając go za fatalne w skutkach działanie wizerunkowe, w efekcie także sprzedażowe. Zamiast służyć nienaganną i przyjazną obsługą, i oferować atrakcyjne ceny, sklep pobierający opłaty z góry zakłada, że klient jest podejrzany i ma złe zamiary. To odstraszy nie tylko klienta, który do sklepu przyszedł z zamiarem kupienia później przymierzonej rzeczy w internecie, ale także osoby, które faktycznie planują zakupy i szukają czegoś odpowiedniego dla siebie. 

AW

Opłata za przymierzanie i oglądanie, czyli jak sklepy walczą z showroomingiem

Showrooming - coraz większy problem właścicieli butików i sklepów

  • Opłata za przymierzanie i oglądanie, czyli jak sklepy walczą z showroomingiem
  • Opłata za przymierzanie i oglądanie, czyli jak sklepy walczą z showroomingiem
  • Opłata za przymierzanie i oglądanie, czyli jak sklepy walczą z showroomingiem
  • Opłata za przymierzanie i oglądanie, czyli jak sklepy walczą z showroomingiem
  • Wt., 09-04-2013 Gość
    gdyby "klientki" nie zachowywały się jak chołota to zapewne nie byłoby problemu. zgadzam się z wł. butiku. A zabieranie skarpetek do mierzenia butów to przesada. Słyszałam o tym w wielu miejscach w Warszawie. Wstyd po prostu
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 12-04-2013 dede
    A może to, co kobiety lubią najbardziej?

    Kupuj tanio i zwiedzaj!
    http://www.drogiibezdroza.pl/in…
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 14-04-2013 mamaj
    tak jak najbardziej jestem za! znam osobe ktora przymierza ,kupuje i zwraca po imprezie sukienke twierdzac ze byl to nietrafiony prezent.A potem taka przepocona kiecke juz nikt nie chce kupic.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 14-04-2013 Gość
    To najgorszy pomysł marketingowy o jakim słyszałam. Tu trzeba marchewką, nie kijem.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 14-04-2013 Gość
    Gość (Pt., 29-03-2013) napisał:

    i bardzo dobrze jestem wł.butiku i wkurzają mnie panie które tylko chodzą wybrzydzają mierzą z nudów białe sukienki brudząc przytym je fluidem i pomadką a wogóle nie mają zamiaru jej kupić a sprzedawce traktują jak małpe w zoo

    no to zamknij interes i po sprawie
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 15-04-2013 Gość
    Nienawidze takich ludzi, ktorzy przyjda okrasc sprzedawce z wiedzy i jego czasu a na koniec kupia produkt online. Albo kupi online i przylezie do sklepu sie zapytac jak produkt dziala albo czy mozna za free naprawic...mam takich kilku dziennie...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 15-04-2013 Gość
    Każdy tak robi na necie jest taniej i tyle.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 15-04-2013 Gość
    Gość (Pn., 15-04-2013) napisał:

    Nienawidze takich ludzi, ktorzy przyjda okrasc sprzedawce z wiedzy i jego czasu a na koniec kupia produkt online. Albo kupi online i przylezie do sklepu sie zapytac jak produkt dziala albo czy mozna za free naprawic...mam takich kilku dziennie...



    A co ty tam wiesz...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 15-04-2013 Gość
    Gość (Pn., 15-04-2013) napisał:

    Gość (Pn., 15-04-2013) napisał:

    Nienawidze takich ludzi, ktorzy przyjda okrasc sprzedawce z wiedzy i jego czasu a na koniec kupia produkt online. Albo kupi online i przylezie do sklepu sie zapytac jak produkt dziala albo czy mozna za free naprawic...mam takich kilku dziennie...





    A co ty tam wiesz...



    Porządni ludzie nie sprzedają szmat. Trzeba było się. Uczyć może dostałabyś pracę urzędniczki na poczcie.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 16-04-2013 meg
    biedni ci handlowcy... sklepy online też jęczą, że prawo zmusza ich do przyjmowania zwrotów. Czemu oni wszyscy upierają się, że będą handlować? Jak się nie opłaca, można zawsze zmienić branżę. Ale już sto lat temu Żydzi mawiali, że lepsze deko handlu niż kilo roboty...
    Odpowiedz Zgłoś
2 3 4 5 6