Jeść czy nie jeść – takie pytanie zadają sobie zwolennicy bretarianizmu. Przekonani, że mogą funkcjonować, żywiąc się jedynie słoneczną energią, stanowią grupę słynącą z najbardziej niekonwencjonalnego stylu życia, jeśli chodzi o jedzenie. Odżywianie to jednak temat rzeka: począwszy od ruchów społecznych, skończywszy na zaburzeniach psychicznych. Oto jedne z dziwniejszych trendów i nawyków żywieniowych, spotykanych we współczesnym społeczeństwie.
Freeganizm – jeden z bardziej kontrowersyjnych ruchów, o którym polskie media pisały ochoczo w połowie ubiegłego roku. Jego wyznawcami są, krótko mówiąc, ci, którzy składników na obiad nie szukają w sklepach, ale śmietnikach. Sprzeciwiając się nadmiernej konsumpcji, wygrzebują z kontenerów rzeczy nadające się jeszcze do zjedzenia. Freeganie bywają nazywani odpadożercami. Śmietniki stojące na tyłach sklepów ze zdrową żywnością, restauracji, piekarni czy marketów przeszukują po zmierzchu.
Odżywianie światłem – właściwym określeniem byłoby nazwanie tego trendu odżywianiem się praną, czyli słoneczną energią. Fachowo nazywane jest ono bretarianizmem, polegającym na niejedzeniu. Bretarianie nie jedzą, nie piją, ich praktyki lekarze nazywają więc samobójczą praktyką. Jest to metoda dla ludzi o silnej woli i mistycznych przekonaniach, najbardziej rozpowszechniona wśród hindusów. Na bretarianizm przestawiają się często ludzie będący wcześniej wegetarianami.
Jadalny „brud” – wśród zwolenników tej mody przekąskami są dania przyrządzone z suszonych lub wręcz zwęglonych składników, do złudzenia przypominających brud: piasek lub popiół. Smakują, wyglądają i pachną niemal jak ziemia. Takie posiłki pojawiają się nawet w restauracjach, np. w Kopenhadze, San Francisco czy Nowym Jorku. Przez kucharzy wykorzystywane są m.in. wędzone jaja przepiórcze, ciecierzyca, zwęglona cebula, czarne oliwki, kakao, mielone orzechy, czarny ryż, czarny sezam, koncentrat tamaryndowy czy sos tamari.
Jedzenie tynku – często dziwne przyzwyczajenia żywieniowe wynikają z niedoboru. Jedzenie tynku i kredy może świadczyć o niedoborze wapnia. Często zdarza się ono dzieciom, ale niekiedy przyznają się do niego także dorośli (np. kobiety w ciąży). Tynk traktują jako prawdziwą słodycz, rozpuszczającą się na języku. Wygląda mniej apetycznie niż czekolada, jednak nie powstrzymuje to ich przed zeskrobywaniem lub wylizywaniem tynku ze ścian.
Trichofagia – to z kolei przykład nie na niedobór, ale na zaburzenie psychiczne. Polega ona na zjadaniu własnych, wyrwanych włosów (głównie z głowy, ale także z brwi czy rzęs). Pozbycie się ich z układu pokarmowego wymaga środków przeczyszczających, a w ostateczności – nawet interwencji chirurga. Schorzenie jest prawdopodobnie spowodowane złą dietą i depresją.
MM