Najdroższy fryzjer świata

7 Komentarzy
21 Zdjęć
Niedziela, 20-05-2012

Stuart Phillips rozpoczął swoją karierę w młodym wieku. Miał zaledwie 16 lat kiedy praktykował w słynnym studiu Vidal Sassoon. Po 3 latach przeprowadził się z Londynu do Sydney, gdzie pracował w topowych salonach jako międzynarodowy stylista. Szybko zdobywał popularność a  jego fryzury pokazywały tamtejsze telewizje, w tym MTV. Z Australii wyruszył do Azji. To tam uświadomił sobie, że równie ważne co talent jest podejście do klienta. Wtedy postawił sobie za cel otwarcie luksusowego salonu. Pierwsze kroki w biznesie stawiał wspólnie z żoną, którą poznał po powrocie do Londynu. Tabitha miała doświadczenie w projektowaniu wnętrz oraz opiece nad VIPami, a Stuart zajął się stylizacją i cięciem. Salon otworzyli w ekskluzywnej dzielnicy Covent Garden. W 1994 roku nie brakowało co prawda profesjonalnych usług fryzjerskich, ale mało było takich, które wyróżniały się czymś szczególnym. Właśnie w tym upatrywali szansę na sukces. Wszystko co oferowała firma musiało być unikatowe, wyjątkowe, na najwyższym poziomie. Klientów przybywało, dlatego Stuart mógł zacząć pracę nad swoim wizerunkiem.

Początek był trywialny. Jako kulturysta Phillips miał problemy ze znalezieniem odpowiedniego stroju dla siebie. Nie chciał chodzić w luźnych koszulkach i workowatych jeansach. Reprezentując salon, który pretendował do bycia trendy, sam musiał też tak wyglądać. Zainteresowanie modą urosło do tego stopnia, że wydawał majątek na koszule i t-shirty. Stuart rzucił wyzwanie swoim klientom: jeśli któryś z nich zobaczy go dwa razy w tym samym stroju, strzyżenie ma za darmo. Temat od razu podjęły media, które promowały jego salon oraz zamieszczały mnóstwo zdjęć właściciela ekscentrycznego studia. Razem z szumem medialnym przyszła coraz większa popularność, udział w imprezach, konkursach, współpraca ze światem show biznesu.

Kiedy prestiż wzrasta, ceny też idą w górę. Standardowe usługi takie jak strzyżenie, modelowanie, farbowanie, przedłużanie nie odbiegają może normą od cen w innych liczących się sieciach fryzjerskich. Znakiem rozpoznawalnym salonu Stuarta Phillipsa są natomiast vip-owskie pakiety: złoty (L8,000), diamentowy (L20,000) i platynowy (cena uzgadniana indywidualnie). Za co płacimy? M.in. za bilet lotniczy, hotel, transport limuzyną, konsultacje fryzjerską, masaż, cięcie mistrza, produkty do pielęgnacji.

http://www.stuartphillips.co.uk/

EM

  • Czw., 17-05-2012 kkkk
    zohan
    Odpowiedz Zgłoś
  • Czw., 17-05-2012 Myślący
    Ech te ciotki fryzjerki, jak one zmieniaja nasz swiat i jak wielkie "kariery" robia (LOL).
    Odpowiedz Zgłoś
  • Czw., 17-05-2012 zywer
    jo chodza do fest meskiego fryzjera co za 12 zloty ciulnie tako modno i fest szykowna fryzura.
    ale i tak gorole tego nie zroumieją
    Odpowiedz Zgłoś
  • Czw., 17-05-2012 Gość
    wygląda jak Gorat ^^
    Odpowiedz Zgłoś
  • Czw., 17-05-2012 Gość
    Nie,to nie jest warte tej sumy
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 18-05-2012 Gość
    fuj obleśny facet.....
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 18-05-2012 Gość
    ZWARIOWANE TO WSZYSYSTKO.
    Odpowiedz Zgłoś