Dorota Zgutka: Nie chcę wojny rozmiarowej

37 Komentarzy
5 Zdjęć
Wtorek, 07-05-2013

Z jakim odzewem spotykają się wybory Miss Plus Size? Czy kobietom puszystym żyje się dziś w Polsce lepiej niż kilka lat temu? Czym jest właściwie rozmiar plus size? Na pytania redakcji LuxLux.pl odpowiada Dorota Zgutka, twórczyni projektu Kobieta Puszysta i jedna z wyróżnionych medalem w konkursie Pozytywista Roku 2012.

Plus size – co to właściwie znaczy? W odniesieniu do jakich rozmiarów używa się tego określenia? W świecie mody czasem kobietami plus size nazywa się panie noszące rozmiar 38 i 40.

Plus size można definiować na rozmaite sposoby. Osobiście uważam, że określenie to dotyczy kobiet, które – z uwagi na swój rozmiar – nie mieszczą się w kanonie współczesnego piękna. Nie są to więc panie o figurach modelek, jakie królują na światowych wybiegach. Nie są to kobiety z okładek popularnych kolorowych czasopism. Po prostu –  kobiety czasem zwyczajne, czasem o ponadprzeciętnej urodzie, które z racji przekroczenia rozmiaru zero nie mają zwykle szansy na zaistnienie w świecie mody, dyskryminowane jawnie lub niejawnie z racji swego niewybiegowego wyglądu – często przez najbliższe otoczenie. Pragnące być zauważane i doceniane, nie tylko za to jak wyglądają, ale za ich osobowość, za to co robią,  jakie sukcesy odnoszą, jakie problemy pokonują.

Piękno to nie tylko ciało, podkreślam to wielokrotnie... Co do rozmiaru 38 i 40 – jest to wynalazek dość nowy, gdyż pierwotnie plus size dotyczyło rozmiarów 44 – 52.

Do właśnie takich kobiet kieruje Pani swój magazyn „Kobieta Puszysta”. Istnieje on już od kilku lat. Jak przez ten czas zmieniała się sytuacja kobiet puszystych w Polsce? Czy uległa ona poprawie?

Kobieta Puszysta narodziła się w 2008 roku – dosłownie z potrzeby serca i duszy, takie nagłe oświecenie. I nie tylko – akurat świat ogarnął kryzys, a ja stałam się jego etatową ofiarą – z perspektywy czasu wiem, że dobrze, że akurat mnie dotknęła redukcja zatrudnienia, gdyż sama nie miałabym odwagi odejść z firmy, chociażby z wygodnictwa. Wtedy dla moich wybranek nie było żadnego tytułu, który by je wspierał w walce o same siebie, o ich poczucie własnej wartości, samoakceptację.

Wszyscy doradzali jak się odchudzać, nakazywali żyć wg kartki od dietetyka. W sumie czasowo wpakowałam się w Ogólnopolską Akcję Odchudzania Polaków, organizowaną przez Gazetę Wyborczą.

Nie dawałam Kobiecie Puszystej większych szans na przetrwanie, zwłaszcza że był to pierwszy w Polsce tego typu projekt, nie działał według żadnych schematów, a jak wspominałam wcześniej – całkowicie był sterowany sercem i duszą, przy wsparciu pasjonatów tematu. Poza tym bilans otwarcia wynosił tysiąc złotych.

Początki nie były łatwe, napotykałam na różne reakcje, nawet samych kobiet puszystych. Na swojej drodze spotkałam wspaniałych fotografów – Ewę Żylińską, Sławomira Górala, Małgorzatę Bełżycką – Pietraszczyk.

Organizowaliśmy konkursy na profesjonalne sesje fotograficzne, na które zgłaszały się panie z całej Polski. W 2012 zorganizowałam e-wybory Miss Plus Size, w tym roku zaczynam prace nad II edycją konkursu. Ogólnie jest tak, że w Polsce kilka dziewczyn pracuje na rzecz Plus Size – efektem tej pracy są bardzo ciekawe projekty, agencje modelek Plus Size – nie wiem czy się nie mylę, ale naliczyłam ich już pięć!

Jest coraz więcej producentów odzieży i bielizny, którzy swoją ofertę kierują do tej właśnie grupy odbiorców, coraz więcej sklepów – chociaż z mojej obserwacji wynika, że e-sklepy mają wszystko to, o czym Plus Sajzerki mogą sobie marzyć.

Tak, można powiedzieć, że sytuacja kobiet noszących większe rozmiary ulega stopniowej poprawie, ale jeszcze nie na tyle, by móc stwierdzić, że jest zadowalająca. Na pewno jest widoczna i odczuwalna!

Jak żyje im się dzisiaj? Biorąc pod uwagę rozmaite akcje, wydaje się, że ich potrzeby, choćby w sklepach odzieżowych, są dostrzegane częściej.

Żyje się im lepiej, gdyż zostały dostrzeżone jako kobiety, potencjalne klientki. Panienki ze sklepów z ciuchami w małych rozmiarach już ich nie zranią słowami takich rozmiarów nie sprzedajemy! - po prostu nie ma już potrzeby wchodzenia do takich sklepów.

Mogą być zapraszane na sesje fotograficzne – jest im dana szansa na bycie modelkami. A są świetnymi modelkami! Poza tym jak one się cieszą, gdy mogą pokazać się światu!

Działania na rzecz kobiet plus size nazywane są niekiedy promowaniem otyłości. Czy Pani zdaniem nie ma w tym trochę racji?

Jeszcze nigdy nie spotkałam się, by jakiekolwiek działanie było odebrane w 100% z prawdziwą intencją twórcy. Czy ja promuję otyłość? Nie. Nigdy nie reklamowałam Kobiety Puszystej. Nigdy nie pchałam się z nią do mediów. Czytelniczki same ją znalazły... A jeżeli same ją znalazły, to oznacza, że była taka potrzeba... Nie taka jest jej rzeczywista misja!

Chodzi tutaj o samoakceptację – proszę mi wierzyć, jeżeli dokona się cud samoakceptacji, wtedy łatwiej jest funkcjonować w społeczeństwie, łatwiej jest dbać o jakość swojego życia, być sobą, wierzyć w swoje możliwości. Łatwiej jest też się odchudzać, gdyż do walki z nadwagą trzeba być przygotowaną psychicznie, inaczej można w paść w kołowrotek jo-jo. Nikt nikomu nie zabrania chudnąć... Kobieta Puszysta to nie jest jakaś sekta...

Obecnie trwa przyjmowanie zgłoszeń do drugiej edycji Miss Plus Size. Z jakim odzewem spotykają się tego typu akcje?

Ubiegłoroczna edycja... długo, długo nic – i nagle boom, na ostatnią chwilę! Dziewczyny zgłaszały się nawet po zamknięciu MISS'yjnych bram, jednakże z przyczyn regulaminowych zaprosiłam je do uczestnictwa w edycji 2013. Obecnie nad nią pracuję. Jak będzie w tym roku? Trudno przewidzieć.

Możliwe, że zmienię nazwę na Puszysta Miss. Chcę by zgłaszały się dziewczyny noszące rozmiar 44 – 52, rozmiary 38 - 40 – 42 zostawię do zagospodarowania innym.

Czy organizowanie pokazów mody plus size i wybory miss plus size redukują liczbę przypadków dyskryminacji?

Jeżeli ludzie widzą większe kobiety na wybiegach, w katalogach, na okładkach, z tytułem Miss – piękne, zadbane, super wystylizowane, świadome swojego piękna i tego, jakie są wspaniałe... to powoli następuje przycinanie złośliwych jęzorów.

Człowieku, weź się wyspowiadaj przed samym sobą ze swoich poczynań, osiągnięć, wyglądu! Zrób to, nim zaczniesz wylewać swój jad na innych! Rób swoje, przestań krytykować ciągle innych!  To taki mój przekaz do bohaterskich anonimowych komentatorów w sieci, toksycznych teściowych, matek, sąsiadek, mężów, typków z ulicy, rekruterów, niektórych głupiątek ze sklepów z małymi rozmiarami (jesteście tylko sprzedawczyniami, nigdy nie wiecie czy ta wielka baba z ogromnym dupskiem, co wam wlazła do sklepu, nie ma chudej córki lub przyjaciółki!).

Świat jest stworzony dla wszystkich – dla grubych i chudych, należy zaprzestać się – czasem wzajemnie – dyskryminować...

Co sądzi Pani o modelkach plus size, które mimo uznania stosują restrykcyjne diety i dołączają do grona innych, bardzo szczupłych modelek?

Żyjemy w wolnym świecie. Posiadamy wolną wolę. Mamy prawo decydować o sobie. Przestałam osądzać czy też sądzić, Kobieta Puszysta nauczyła mnie dystansu do wielu spraw, także dystansu do samej siebie. To nie ciało i jego rozmiar noszony w konkretnym czasie jest najważniejsze w życiu. Może tak być, że i ja kiedyś schudnę – będzie afera? Co jest cenniejsze – ciało czy czyny?

W kwietniu ogłoszono laureatów konkursu „Pozytywiści Roku 2012”. Panią nagrodzono za „siłę w pływaniu pod prąd obecnej mody”. Czy wierzy Pani w to, że skończy się moda na rozmiar zero, a zacznie moda na pełniejsze kształty?

Dostałam medal za kobietapuszysta.pl, ciągle nie mogę w to uwierzyć! Jest to nagroda honorowa, dlatego dla mnie tak niezwykle cenna. Myślę, że w 2008 roku udzieliłabym zupełnie innej odpowiedzi, ale teraz wiem, że bardzo mi zależy, by kobiety puszyste miały swoje zasłużone miejsce w świecie, nie tylko mody. Bardzo chciałam, by zostały zauważone. Jednakże nie chcę wojny rozmiarowej. Dlaczego? Bo wcale nie chcę, by wartość jakiejkolwiek kobiety była generowana i określana przez jakąkolwiek modę...

Zatem serdecznie gratulujemy medalu i życzymy dalszych sukcesów.

MM

Dorota Zgutka: Nie chcę wojny rozmiarowej

Dorota Zgutka. Fot. Ewa Żylińska, Studio Obrazu 76

  • Dorota Zgutka: Nie chcę wojny rozmiarowej
  • Dorota Zgutka: Nie chcę wojny rozmiarowej
  • Dorota Zgutka: Nie chcę wojny rozmiarowej
  • Dorota Zgutka: Nie chcę wojny rozmiarowej
  • Dorota Zgutka: Nie chcę wojny rozmiarowej
  • Wt., 07-05-2013 Gość
    super,super.. się czyta jak komuś się podobają dwie brody ,piersi stojące bo leżą sobie na brzuchu,brzuch! masakra!on pewnie przeskakuje sobie z uda na udo ,i te odparzenia latem,zimą zapomnijcie o kozaczkach bo takich nie produkują ha,ha
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 07-05-2013 Gość
    niektore z nich to faktycznie apetycznie wygladaja mimo wiecej kilo wagi, ale nie ukrywajmy, ze w kazdej grupie i tej puszystej, otylej, normalnej wagi i niedowagi sa pasztety
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 07-05-2013 Gość
    Mam dwóch kumpli których takie babki przyprawiają o dreszczyk pozytywnych emocji i sa szczupli
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 07-05-2013 bodzio
    tyle do kochania-to jest ogromna przyjemnosc.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 07-05-2013 hary
    nie puszyste tylko obleśne grubasy.Poprawność każe wam wszystko ubierać w ładne słówka,a rzeczywistość jest dużo brutalniejsza.Mogę zrozumieć chorych,ale to jest mniejszość.Reszta to zapuszczone spaślaki.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 07-05-2013 Gość
    A ja ważę 160 kg i jestem wygimnastykowana i nie mam kompleksów :) W końcu to moje życie i ja decyduję ile chcę ważyć. Pozdrawiam.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 07-05-2013 Krzysztof
    Nie jestem, psem, aby rzucać się na kości, ale nie jestem również sikorką, żeby wp....ć słoninę. A zapasione świnie powinny siedzieć w chlewikach....
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 08-05-2013 baSIA
    WYSTARCZy NAzwac po imieniu - jestesmy otyle.
    "oblesne grubasy" to chamski. niemily i niepotrzebny tekst
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 08-05-2013 puszysta
    wiecie co ja najpierw musiałam zaakceptować siebie, i dopiero potem nabrałam odwagi aby ćwiczyć pływać itp,i oto chodzi kobieciepuszystej.pl a sesje zdjęciowe bardzo pomagają w samoakceptacji.I NIE MAM ŻADNEJ Z CHORÓB JAKIE WYMIENIJAJĄ CO NIEKTÓRZY
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 10-05-2013 Gość
    no coz, przeczytalam art i dopiero na koncu zobaczylam zdjecia...oczywiscie, ze kazdy moze wygladac jak chce, ale po co tak wpadac w skrajnosci...sa anorektyczki, sa kobiety szczuple, normalne, te "przy kosci" i grube...okreslenie "puszyste" jest mylace i znieksztalca rzeczywistosc: panie na zdjeciach sa juz baardzo otyle...to niezdrowe i kazdy to wie, nie powinno sie zachecac kogokolwiek do akceptowania wlasnej choroby! nie chodzi o to, co mysla o tym inni, tylko o ochrone wlasnego zdrowia i dbanie o cialo...bo jest tylko jedno i raz zniszczone nie da sie tak latwo zregenerowac...tyle
    Odpowiedz Zgłoś
1 2 3 4