Czy za etyczną modę zapłacilibyśmy więcej?

6 Komentarzy
4 Zdjęcia
Czwartek, 16-05-2013

1127 ofiar katastrofy budowlanej z 24 kwietnia i 8 ofiar pożaru w Dhace, który wybuchł dwa tygodnie po zawaleniu się budynku Rana Plaza – to bilans ostatnich dwóch tragedii w Bangladeszu, związanych z produkcją odzieży marek o międzynarodowej sławie. Teraz, zarówno świat mody, jak i społeczeństwo, zastanawiają się, co zrobić, by marki zyskały w oczach klientów. Pośredni udział w tragediach nie przysporzył im bowiem zwolenników.

Konsumenci apelują o podpisy pod Bangladesh Fire & Building Safety Agreement (porozumienie dotyczące ochrony przeciwpożarowej oraz bezpieczeństwa budynków w Bangladeszu). W przypadku firm H&M i Inditex – skutecznie. Sieciówki zobowiązały się podpisać porozumienie, lecz czy to wystarczy? Niekoniecznie. Część marek, jak choćby Benetton, nie była nawet świadoma, że ich odzież produkowana jest właśnie w Bangladeszu.

Nagromadzenie umów i skomplikowany łańcuch dostaw sprawiają, że marki odzieżowe nie poczuwają się do odpowiedzialności. Nie one w końcu szefują fabrykom. Nie zmienia to faktu, że warunki pracy w przemyśle odzieżowym wymagają poprawy. Niewiele się zmieni, jeśli część marek zignoruje śmierć tylu ludzi i głos bardziej świadomych konsumentów. W międzynarodowych mediach pojawiają się kolejne propozycje rozwiązań problemu.

Muhammad Yunus, bangladeski ekonomista i noblista, zaproponował utworzenie Garment Workers Welfare Fund, czyli funduszu finansowanego przez dopłaty do każdej sztuki odzieży. Wynosiłaby ona 50 centów. Jak twierdzi, przy rocznym eksporcie wartym 18 mld dolarów, na każdego z 3,6 mln pracowników przypadłoby dodatkowych 500 dolarów. To pomogłoby rozwiązać problemy związane z bezpieczeństwem, zdrowiem, emeryturami i edukacją.

Pomóc mogłoby też ustanowienie światowej płacy minimalnej. Dzięki temu suma 37 dolarów za miesiąc, obowiązująca w Bangladeszu, mogłaby wzrosnąć. Korzystne byłoby ponadto dążenie przedstawicieli branży mody do wprowadzania certyfikatów Fairtrade. Póki co, certyfikacja przyjęła się w odniesieniu do produkcji żywności. W przemyśle odzieżowym wymagałaby większej kontroli, a w praktyce sprowadzałaby się m.in. do oznaczania specjalną metką każdej sztuki odzieży.

Nie brakuje też głosów nakłaniających konsumentów do bojkotu odzieży produkowanej w Chinach i Bangladeszu. W przeniesieniu produkcji z krajów europejskich do azjatyckich upatruje się jednej z przyczyn szalejącego wśród młodych ludzi bezrobocia. Jak przekonuje Muhammad Yunus, wycofanie się znanych marek odzieżowych z produkcji w Bangladeszu zagroziłoby przyszłości ekonomicznej kraju. Kobiety straciłyby zatrudnienie, co wcale nie poprawiłoby ich warunków życia. Każde rozsądne rozwiązanie sprowadza się więc do podniesienia cen odzieży.

Przeniesienie produkcji z Bangladeszu do Europy, wprowadzenie certyfikatów Fairtrade czy podniesienie płacy minimalnej – to tylko wybrane możliwości. Łączy je jedno: za etyczną modę konsumenci zapłaciliby więcej. Czy mieliby na to ochotę? Zbadał to Uniwersytet Michigan, który podał, że co czwarty konsument byłby w stanie za etyczną modę zapłacić od 20 do 50 proc. więcej niż za identyczną odzież pozbawioną gwarancji produkcji we właściwych warunkach.

Po tragedii w Bangladeszu jako pierwszy z produkcji w tym kraju wycofał się Disney. Choć oznacza to, że będzie musiał płacić innej fabryce więcej pieniędzy, może na tym zyskać. Wystarczy spojrzeć na sukces marki American Apparel, która szczyci się produkcją w USA. Za cel postawiła sobie zaoferowanie pracownikom godnych zarobków i zapewnienie podstawowego ubezpieczenia zdrowotnego.

Szefostwo American Apparel oszczędności znalazło w dziale reklamy. Zamiast celebrytek kolekcje promują młode dziewczyny, często nawet pracownice marki. Rozgłosu nadaje przekazom, zamiast znanych nazwisk, zabarwienie erotyczne. Choć i to jest krytykowane, marka w przeciwieństwie do swoich konkurentów, nie przenosi produkcji do tańszej Azji. Dbałością o lokalne społeczeństwo zaskarbił sobie uznanie także Włoch Brunello Cucinelli, który właśnie dołączył do indeksu miliarderów Bloomberga.

Co polskich konsumentów przekonałoby bardziej: metka „Made in Poland” czy certyfikat Fairtrade? I wreszcie – czy byliby skłonni zapłacić za etyczną modę więcej niż za fast fashion w atrakcyjnych cenach? Tu warto przypomnieć najprostszą rzecz w biznesie: póki jest popyt, jest podaż. Czy to jednak musi oznaczać, że tańsze produkty - „splamione krwią” - nieprędko znikną z półek?

Czytaj też: Szokująco wysoka cena za modę z sieciówek

MM

Czy za etyczną modę zapłacilibyśmy więcej?

Po tragediach w Bangladeszu trwa dyskusja nt. wprowadzenia zmian w przemyśle odzieżowym

  • Czy za etyczną modę zapłacilibyśmy więcej?
  • Czy za etyczną modę zapłacilibyśmy więcej?
  • Czy za etyczną modę zapłacilibyśmy więcej?
  • Czy za etyczną modę zapłacilibyśmy więcej?
  • Czw., 16-05-2013 DiFed
    Ja jestem zmęczona kupowaniem całej masy rzeczy które są złej jakości. Problem w tym że często nawet gdy wydam trochę więcej na np. sukienkę czy buty jakość itak jest nadal słaba.

    Zapłaciłabym chętnie więcej gdybym wiedziała że rzeczy będą dobrej jakości a osoby które je produkują mają akceptowalne warunki pracy i płacy.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Czw., 16-05-2013 Zoś
    Niestety nie, bo nie stać mnie na kupowanie drożej. I tak już przy obecnych zarobkach zakupy robię raz na 3 miesiące i to takie za max.150-200 zł. Gdybym zarabiała więcej, to mogłabym też rozważać etykę produkcji ubrań i dodatków.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 17-05-2013 Gość
    "Każde rozsądne rozwiązanie sprowadza się więc do podniesienia cen odzieży"...fantastyczne rozwiązanie! Genialne w swojej prostocie! A może mniejsze zyski dla właścicieli firm? Ceny wywindowane, różnica między bluzką z Zary i Bershki, wyprodukowanych z tkaniny o identycznym składzie, podobnym kroju może wynosić nawet 50 zł. Zakładając, że żadna z tych marek nie jest instytucja charytatywną... Ludzie nie dajcię się robić na szaro! Nie ma szans nawet jeśli wprowadzą certyfikaty i inne tego typu rozwiazanie. Komisje nadzoru wchodzą do zakładu i przy taśmie do kontroli jakości surowca stają sprzątaczki i zatrudnia na chwilę dodatkową osobę a po ich wyjściu zostaje wszystko po staremu. To u nas, gdzie jeszcze jakieś instytucje działają a tam... nie ma szans.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 24-05-2013 kaka
    wygląda na to że na tej tragedii zarobią znowu koncerny. I to gigantyczną kasę. Pod płaszczykiem lepszych warunków pracy zapłacą za towar 1% więcej a z konsumenta zedrą 40% więcej ...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Sob., 25-05-2013 ewa
    Nie trzeba wycofywać produkcji ( przecież ci ludzie potrzebują tej pracy) wystarczy stworzyć im godne warunki pracy i płacy.Ja chętnie zapłacę więcej za etykietę fairtrade.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Sob., 03-08-2013 bokserka
    za etyczną modę płacić więcej? od czego są strony taka jak ta gdzie można znaleźć wspaniałe rzeczy? http://www.eobuwie.com.pl/pol_m…
    Odpowiedz Zgłoś