Żywa pozytywka i bębny, czyli Dawid Woliński robi pokaz

35 Komentarzy
56 Zdjęć
Środa, 19-12-2012

Robienie pokazów mody to jest w Polsce rytuał. Każdy szanujący się projektant na liście swoich głównych celów ma dwie rzeczy: pokaz mody i własny butik. O butikach będzie innym razem. Dziś kilka słów o pokazie. I to nie byle jakim, bo jednego z „czołowych polskich projektantów” – Dawida Wolińskiego

Dawid Woliński spełnił pod koniec roku oba cele projektanta. Właśnie otworzył swój butik (zwany również bardziej szumnie atelier) przy Mysiej 3 w Warszawie, a w poniedziałkowy wieczór zaprosił tłumy na pokaz kolekcji, która do owego atelier trafi. 

W realizacji celów w żadnym wypadku nie przeszkadza marny talent do projektowania i słaba, pełna tych samych sukienek kolekcja. Jeśli brakuje nam talentu do tworzenia prawdziwej mody, trzeba ludziom zafundować solidne show. Spektakl, który sprawi, że owe sukienki będą jedynie elementem większej całości i w tej całości nieco zginą. 

Podstawa to lista gości i dwa długie pierwsze rzędy, które trzeba zapełnić tak zwanymi gwiazdami. Zaprasza się więc wszystkich. Kolegów po fachu, pogodynki, pierwszorzędne aktorki drugorzędnych seriali, byłych sportowców i wszystkich znanych z tego, że są znani. Między pierwszymi rzędami jest szeroki wybieg. Tu potrzebna będzie pozytywka, duża, złota i z prawdziwą baletnicą. Do tego dodajemy armię równie prawdziwych żołnierzyków, którzy do rytmu uderzają w bębny. Na finał koniecznie Lana Del Rey i jej „Born to die” (jakbyśmy już nie mieli dość Lany na wszędzie „wyskakujących” zdjęciach H&M). Efekt murowany. Zachwycona publiczność gwarantowana. Na Facebooku szaleństwo, ochy i achy, bo wiadomo, wszyscy zdjęcia owej żywej baletnicy i umundurowanych panów z bębnami od razu wrzucili na swoje profile.

Ponieważ pokaz dotyczy mody i wypada pokazać kolekcję, warto mieć również kilka wykrojów. Ze trzy powinny wystarczyć. Koniecznie na sukienkę, spodnie nie prezentują się przecież tak efektownie, no i na co rasowej kobiecie spodnie. Do tego konieczna jest duża ilość różnych, najlepiej tych z wysokiej półki materiałów. W tym koniecznie również te w kolorze złota, mieniące się, metaliczne i wszelkie tkaniny o ciekawej fakturze. Czerń również jest pożądana, wszak mała czarna zawsze jest na czasie i trudno się do takiej przyczepić. No i jedwab. Zwiewny jedwab i trochę tiulu. Te ostatnie serwujemy w wersji maksi, ma się ciągnąć, powiewać, falować. Modelka może się delikatnie potknąć, grunt, że na zdjęciach wypadnie spektakularnie. 

Dawid Woliński miał jeden najważniejszy wykrój i dosłownie parę jego modyfikacji. Góra sukienki jest dopasowana i pojawia się w kilku odsłonach: gorsetowej, t-shirtowej, z rękawem lub bez, dół jest natomiast mocno rozkloszowany. Brzmi znajomo? Ależ oczywiście, to konstrukcja, którą znajdziemy w ofercie chyba każdej sieciówki (nie z tak szlachetnego materiału rzecz jasna). Ten uroczy fason zawsze wygląda dobrze na szczupłej modelce i można go powielać z owych różnokolorowych i wielogatunkowych tkanin do woli i w nieskończoność, co też Woliński uczynił.

Oglądaliśmy więc paradę uroczych sukienek, wszystkich na przysłowiowe „jedno kopyto”. Ani to odkrywcze, ani szczególnie zajmujące w takiej dawce. Jak mamy w kolekcji jedną, dwie tego typu małe czarne, bardzo w porządku, ale żeby kilkanaście, to już lekka przesada. 

Druga część pokazu była bardziej wieczorowa pod wzglądem lśnienia tkanin. W nastrojowym i smętnym rytmie słynnej piosenki samobójców „Gloomy Sunday” Woliński zaproponował kilka seksownych przezroczystości i sukienki o kroju fartuszka z odsłoniętymi bokami – motyw powtórzony z kolekcji tego projektanta z zeszłego roku. Ponieważ materiały w tej części były faktycznie godne uwagi i miały niemal rzeźbiarskie właściwości, na niektórych sylwetkach udało się zbudować całkiem interesującą, lekko futurystyczną bryłę (to jedna z tych ciekawszych modyfikacji wyjściowego fasonu). 

Myślałby kto, że obmacywanie dziewczyn w programie o tym, jak zostać modelką, albo kompromitacja pod tytułem „Woli i Tysio” w końcu na dobre pogrążą i tak wątpliwą karierę „kreatora” jedwabnych sukienek. Nic bardziej mylnego.

Woli zebrał lawinę oklasków, a Tysio dumnie klaskał w pierwszym rzędzie. Wydarzenie odbije się szerokim echem w mediach (z takimi pierwszymi rzędami i żywą pozytywką nie może być inaczej), a styliści gwiazd szybko pobiegną na Mysią pożyczać piękne sukienki. Grunt to dobry pokaz. I atelier. Reszta jakoś się kręci. 

Zdjęcia: Studio 69

AW

  • Sob., 22-12-2012 Paula
    Interesuję się modą, zachwycam pięknymi kreacjami od znanych projektantów... i z tej kolekcji mooże? mogłabym mieć jedną sukienkę.. Oczywiście wszystko jest kwestią gustu...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Sob., 22-12-2012 Paula
    gość (Czw., 20-12-2012) napisał:

    Gość (Śr., 19-12-2012) napisał:

    Jak dla mnie ta krytyka jest mocno przesadzona i na siłę. Na zasadzie dziecinnej przekory. Skoro wszyscy mówią, że pokaz i kolekcja dobra to trzeba napisać, że kiepska? Bzdura. Zazdrość, zawiść i niechęć. I choćby pokaz był rewelacyjny to i tak niektórzy będą wylewać błoto tylko dlatego że nikt im tego nie zabroni. Smutne i żałosne.



    skoro wszyscy mówią, że kolekcja dobra, nie znaczy, że taka jest. W Polsce o modzie mało kto pisze obiektywnie. Wystarczy przejrzeć kolorowe magazyny. Wszystko jest piękne i dobre, a jak jeszcze ktoś reklamę kupi to już w ogóle jest cudowne. Konstruktywna krytyka nie jest wynikiem zazdrości i zawiści.



    Doookładnie tak się to odbywa ;p
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 23-12-2012 sprężyna
    nie podoba mi się lipa nuda nic nowego
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 23-12-2012 sprężyna
    nudno smutno nic nowego zwykłe sukienki bez polotu to już było panu dziękujemy
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 23-12-2012 sprężyna
    srebrne białe niebieskie totalna żenada osoba za którą ma się projektant powinna stworzyć coś naprawdę takiego co każdy chce mieć a nie takie sobie fru fru sukienusie żenka total!
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 23-12-2012 sprężyna
    i nikt nic nie piszę czyli nia ma o czym !
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 23-12-2012 Gość
    Czy te dwie złote sukienki z finału Top Model były Wolińskiego? Bo były paskudne.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 24-12-2012 Gość
    Świetny artykuł
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 24-12-2012 Gość
    Wszyscy sie zajmują tylko niby super znanymi projektantami a nikt nie mówi o prawdziwych perelkach! Polska moda to medialny syf! Czemu nie mówicie o Poli Rudnickiej czy Joannie Wodzinskiej! Tyko ciagle piszecie o ludziach którzy kase pchają!
    Odpowiedz Zgłoś
  • Czw., 27-12-2012 Misia
    genialny artykul ! :D projekty Wolinskiego to jakies nieporozumienie - w zasadzie czy takie szmaty mozna nazwac w ogole projketami?
    Odpowiedz Zgłoś
1 2 3 4