Wywiad tygodnia: Jarek Adamczak założyciel pracowni krawiectwa miarowego Rudolf & Co.

3 Komentarze
7 Zdjęć
Piątek, 25-03-2011

Wywiad tygodnia: Jarek Adamczak założyciel pracowni krawiectwa miarowego Rudolf & Co.

AW: Jak wygląda proces szycia na miarę?

JA: Rozpoczynamy od rozmowy. Trzeba poznać klienta i ustalić, czego dokładnie oczekuje, wyczuć, czy to mężczyzna szukający swojego stylu, czy może taki, który ma już świadomość miarowego szycia i dokładnie wie, po co przyszedł. Pierwsze spotkania są bardzo ważne. Na początek zwykle proponujemy klasykę. Coś prostego, w stonowanych odcieniach, bez specjalnych ekstrawagancji. Jeśli widzimy, że klient jest zadowolony z efektu, proponujemy inne, może nieco odważniejsze rzeczy.

AW: Kim jest klient pracowni krawiectwa miarowego Rudolf & Co?

JA: To zwykle i w dużej mierze kadra menedżerska, szczebel executive. Kształtują to dwa czynniki. Pierwszym jest cena, miarowe szycie to jednak luksus. Drugim jest świadomość takiego luksusu. Mężczyźni coraz bardziej doceniają wartość szycia na miarę, wiedzą jakie są zalety ręcznej pracy, wykończeń, jak to jest dopasowane do sylwetki i cenią sobie takie wartości. Mężczyźni, którzy do nas przychodzą, mówią później, że szycie takiego garnituru to niesamowita przygoda i bardzo ciekawe doświadczenie. Po pierwsze, poznają warsztat, chcą wiedzieć co i jak powstaje i otrzymują odpowiedź na każde pytanie, wszystko jest omówione i wytłumaczone. Po drugie, na własnych oczach przechodzą metamorfozę swojego wyglądu – krawiectwo miarowe to widoczne w lustrze uznanie dla własnego wyglądu.

Ale wychodzimy też naprzeciw klientom, których portfel jest może trochę skromniejszy i wprowadzamy ofertę made to measure.

AW: Na czym to polega?

JA: My proponujemy coś pomiędzy bespoke a made to measure, które oferuje już większość marek dostępnych na rynku. Zwykle taki garnitur w całości powstaje w fabryce. U nas będzie to wyglądać trochę inaczej. Osoba zdejmująca miarę będzie również kroiła garnitur. To u nas odbywa się pierwszy etap i fasonowanie. Dopiero wtedy garnitur trafia do szycia, do fabryki. Wraca w częściach. Rękawy wszywamy w pracowni już po przymiarce z klientem. Wykańczamy wtedy też spodnie.

Bespoke to wybór około 170 kolorów podszewek, fastryg, cała paleta wykończeń, o wszystkim decyduje klient. W opcji made to measure liczba tkanin, kolorów i detali jest bardziej ograniczona. Bespoke to jednak bardzo ekskluzywna oferta. Klient musi wiedzieć i mieć pewność, że dostaje coś wyjątkowego. 

AW: Jak wygląda garnitur doskonały? W czym tkwi wyjątkowość bespoke?

JA: Przede wszystkim w perfekcyjnym dopasowaniu do sylwetki. Cały proces, począwszy od zdejmowania miary, przez wybór tkaniny, przygotowanie formy, po fasonowanie, prasowanie, jest pracą dokładnie nad jednym, konkretnym modelem. Każdy etap jest tu spersonalizowany. Klient dostaje ubranie stworzone wyłącznie i specjalnie dla niego i z myślą o nim. To są rzeczy, których nie dostaniemy w sklepie z wieszaka. Każda sylwetka jest przecież inna, każda osoba ma inne preferencje.

AW: Czy da się uszyć dobry garnitur na każdą sylwetkę?

JA: Oczywiście. Bardzo istotna kwestia to proporcje. Klienci są bardzo różni, mają różną budowę, mniejsze lub większe mankamenty figury, różny wzrost. Ci o najtrudniejszej sylwetce to bardzo często mężczyźni, którzy do nas wracają. Zadowoleni, że w końcu dobrze w garniturze wyglądają i - co szczególnie ważne - dobrze się w nim czują. Oni bardzo doceniają takie spersonalizowane krawiectwo, widzą różnicę.

AW: Jak długo powstaje garnitur?

JA: Około trzech - czterech tygodni. Zwykle są trzy przymiarki. Oczywiście jest tak, że praca z nowym klientem jest nieco dłuższa, trzeba się poznać, dotrzeć do klienta, ustalić czego potrzebuje. Każde następne ubranie jest już łatwiejsze.

AW: Jak to się stało, że będąc stylistą zająłeś się tak specjalistycznym męskim krawiectwem?

JA: Dość naturalnie przeszedłem na stronę szycia. Zdarzyło mi się mieć kilku klientów, dla których potrzebowałem bardzo konkretnych i oryginalnych rzeczy, których nie mogłem znaleźć w sklepach. Postanowiłem wtedy poszukiwane ubranie uszyć. Z czasem zacząłem w ten sposób pracować coraz częściej. Szyłem na potrzeby sesji, na rozmaite gale i uroczystości. Naturalnie więc powstała firma, a ja przestałem zawodowo stylizować. Ale to etap, który ogromnie mi się przydaje do dzisiaj. Mamy sporo otwartych na porady klientów, mężczyzn, którzy pytają co zmienić, jak coś nosić, czego nie nosić. Moje doświadczenia w stylizacji bardzo tu pomagają.

AW: Jak klienci trafiają do pracowni?

JA: Bardzo różnie. Są panowie, którzy sami tu trafili i regularnie wracają. Są mężczyźni, którzy przyszli do nas, bo znajomy, czy kolega z pracy nas polecił. Są też mężczyźni, których przyprowadziły żony i partnerki. Bywa też tak, że to kobiety pozazdrościły swoim mężczyznom doskonale dopasowanego ubrania i przyszły, by uszyć sobie garnitur. Kobietom faktycznie ciężko znaleźć fajny, dobrze odszyty damski garnitur. Cieszy nas, że przychodzą do nas panie. Oprócz garniturów, kobiety chętnie zamawiają też płaszcze.

AW: Skąd pomysł, by do klasycznego, męskiego garnituru dobierać krwistoczerwoną podszewkę i równie oryginalny odcień fastrygi?

JA: To trochę wynik moich stylistycznych upodobań. Sam chciałem do tej eleganckiej, tradycyjnej szafy wprowadzić odrobinę fantazji, elementów, które by oddawały styl i charakter noszącego garnitur faceta, pozwalały mu na choćby minimalną dawkę wizerunkowego szaleństwa w sformalizowanej codzienności. Ciężko było mi znaleźć coś takiego na rynku. Jak widzę ciekawą kratę, to aż prosi się, żeby jeden z jej kolorów wykorzystać przy wykończeniach. My dajemy klientom sporo swobody, chętnie rozmawiamy o ewentualnych kolorystycznych pomysłach, mniej czy bardziej odważnych realizacjach. To zawsze bardzo indywidualna sprawa. Ale jeśli facet chce mieć różową podszewkę i wyrazistą fastrygę w granatowym garniturze z pięknej wełny, to dlaczego mu tego nie dać.

AW: Rudolf & Co. to w swoich podstawach wielopokoleniowa firma. Jak układa się współpraca z panem Tadeuszem Wasakiem i co daje takie połączenie doświadczeń?

JA: Tadeusz Wasak to – mimo swoich lat – człowiek niesłychanie otwarty na nowości. Niezwykły i charyzmatyczny fachowiec. Zawsze nienagannie ubrany, nauczyciel wielu znanych krawców. Mało jest już ludzi z taką wiedzą i tak opanowanym rzemiosłem. On mając 14 lat otworzył swoją pierwszą pracownię krawiecką. Tadeusz Wasak odpowiada za konstrukcję naszych garniturów. To podstawa całego procesu. My dodajemy do tego „stylistyczne smaczki”. To połączenie oferujemy klientom. Cieszy nas, że taka krawiecka mieszanka tradycyjnego rzemiosła ze współczesnym wzornictwem jest doceniana i coraz chętniej zamawiana.

AW: Dziękuję za rozmowę.

Ceny garniturów bespoke rozpoczynają się od około 5 000 zł, smoking to wydatek około 6 000 zł, za szyty na miarę płaszcz zapłacimy około 4 000 zł. Usługa made to measure to koszt około 2 500 – 3 000 zł.

http://www.rudolfco.com/

Wywiad tygodnia: Jarek Adamczak założyciel pracowni krawiectwa miarowego Rudolf & Co.

Wywiad tygodnia: Jarek Adamczak założyciel pracowni krawiectwa miarowego Rudolf & Co.

Wywiad tygodnia: Jarek Adamczak założyciel pracowni krawiectwa miarowego Rudolf & Co.

Wywiad tygodnia: Jarek Adamczak założyciel pracowni krawiectwa miarowego Rudolf & Co.

Wywiad tygodnia: Jarek Adamczak założyciel pracowni krawiectwa miarowego Rudolf & Co.

Wywiad tygodnia: Jarek Adamczak założyciel pracowni krawiectwa miarowego Rudolf & Co.

Zdjęcia: Marcin Głowacki

MWW

  • Pt., 25-03-2011 gość


    hahaha, czyli co wywiad z lagerfeldem jest nachalną reklamą chanel, a rozmowa z kubicą bezczelną reklamą formuły 1?! weź się zastanów człowieku co piszesz. Przecież wywiady właściwie zawsze robi się z kimś, za kim stoi jakaś marka czy firma. I kto tu mówi o reklamie. Co ci przeszkadza, że publikują rozmowy z ich zdaniem ciekawymi ludzmi. Nie chcesz, nie czytaj.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 25-03-2011 gość
    mi odpowiada reklama Rudolfa- przynajmniej mam mozliwosc poznanaia tej marki- teraz tylko musze namowic meza na wypad do pracowni po garnitur na miare- takiego jeszcze nie ma- a i ceny rozsadne za custom made garnitur
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 27-03-2011 gość
    Panie Jarosławie gratulacje, pomimo bardzo wymagającego, szalenie trudnego rynku, jest Pan, świetnie Pan ubiera męższczyzn, tego nam potrzeba, zdolnych, wykształconych, utlentowanych ludzi.Powodzenia.
    Zamawiam dla męża smoking, do zobaczenia w pracowni.
    Odpowiedz Zgłoś