Wywiad tygodnia: Antonio D’Amico, były projektant domu mody Versace

3 Komentarze
6 Zdjęć
Środa, 28-09-2011

Wywiad tygodnia: Antonio D’Amico, były projektant domu mody Versace

Przez lata pracowałeś dla domu mody Versace. Teraz związany jesteś z mniejszymi markami. Co jest dla projektanta lepsze?

Dla projektanta najważniejsze są nowe bodźce. Po 35 latach w tym zawodzie i po latach współpracy z Giannim Versace poczułem potrzebę współpracy z mniejszymi firmami i nowymi markami. Tam często jest więcej świeżości i energii. Dla mnie to bardzo stymulujące. Istotne jest, by dawać szansę rozwoju młodym ludziom. Duże domy mody zawsze będą mieć przewagę, są silniejsze. Ale sądzę, że to małe marki stają się coraz atrakcyjniejsze. Nie trzeba wybierać, bo to nie jest wykluczająca się opozycja. Świat potrzebuje różnorodności. Wielcy i mali mogą i powinni współistnieć.

Przyjechałeś do Polski z projektem Le Collezioni Artigiane Milano. Na czym on polega? W czym tkwi wyjątkowość włoskiej mody, którą reprezentujesz i propagujesz?

Le Collezioni Artigiane Milano to koncept zakładający połączenie różnych, starannie wyselekcjonowanych włoskich marek, pokazujący jak można stworzyć personalizowaną modę dla kobiet. Niezwykle istotnym wyznacznikiem jest tu doskonała jakość i ponadczasowa prostota, które sprawdzają się bez względu na sezon. W Warszawie zaprezentowaliśmy wybór takich kolekcji.

Współpracujesz też z teatrem. Ile mody jest w teatrze, a teatru w modzie? Wybieg może być rodzajem sceny teatralnej?

Pracuję dla teatru i bardzo lubię tę pracę. Wynika to z tego, że praca w teatrze pozwala na dwukierunkową działalność: teatr można przenosić do mody i odwrotnie - modę na deski teatru. Nie jestem kostiumologiem w klasycznym rozumieniu tej funkcji, natomiast bardzo lubię działać w obrębie tego pojęcia. Jeśli mam być szczery, klasyczny wybieg wydaje mi się nudny, pozbawiony indywidualności, osobistego zaangażowania. Pokaz ma na celu przyciągać uwagę, budzić zainteresowanie. Moim zdaniem zwykłe, klasyczne pokazy mody nie są w stanie wzbudzić zainteresowania, bo są zwyczajnie nudne. Modelka wychodzi, szybko przemierza wybieg i znika. Nic w tym ciekawego. Dlatego lubię w nieco teatralny sposób prezentować modę.

A zatem moda to sztuka czy sztuka użytkowa?

Dla mnie moda to rodzaj wizji. Celem tej wizji jest przyciągnięcie uwagi kobiet, zainteresowanie ich. Bycie projektantem oznacza przekazywanie energii jaka towarzyszyła pracy, którą się kocha. Kobiety, które rozumieją i interesują się modą odbierają taką energię. Projektując nie myślę o konkretnej kobiecie, ale o kobietach w ogóle. Chciałbym wszystkie je uczynić pięknymi, sprawić, by tak się czuły. Chciałbym, by wszystkie były jak Katharine Hepburn, która była jedną z najelegantszych kobiet na świecie.

Skoro jesteśmy przy elegancji, kiedy myślimy o włoskiej modzie, myślimy o dość konkretnym rodzaju elegancji. Sophia Loren, Gina Lollobrigida, Claudia Cardinale – ikony mody, które wielbił cały świat. Jak moda koresponduje z elegancją? Sądzisz, że kobiety, zwłaszcza Włoszki, nadal reprezentują kultową, włoską elegancję?

Elegancja to coś naturalnego. Albo się to ma, albo nie. To część osobowości i niestety część, której często brakuje. Chciałbym, żeby na świecie było więcej elegancji. Smutne, ale większość kobiet nie ma naturalnego wyczucia elegancji i musi się jej uczyć. Szczerze mówiąc nie widzę tu różnic pod względem kraju czy narodowości. Na całym świecie spotykam kobiety niezwykle eleganckie i wyglądające fatalnie. Ideały zdarzają się niezwykle rzadko. Zwykle coś jest nie tak. Czasem włosy, czasem makijaż, kiedy indziej jakiś element garderoby zupełnie nie pasuje, coś jest źle zestawione. Cóż mogę powiedzieć, staram się edukować w tej materii. 

Zatem moda globalna, nie narodowa. Czy można o modzie mówić w kategoriach uniwersalnego, globalnego języka?

Oczywiście. Właśnie takim ponadnarodowym językiem jest moda. Działa tak samo jak muzyka, czy inne rodzaje sztuk. Komunikuje bez względu na narodowość. Projektant zawsze powinien wychodzić na zewnątrz, poza granicę swojego kraju. Polska jest krajem bardzo młodym, jeśli chodzi o modę. To kraj młodych, modnych ludzi i z myślą o takich odbiorcach powinno się projektować. Nie chodzi o kopiowanie estetyki innych krajów, ale warto przyjrzeć się modzie powstającej we Włoszech, Francji czy Ameryce. Cenna jest umiejętność czerpania z bogactwa innych doświadczeń i tradycji. Na takich podstawach powinny jednak powstawać własny styl i estetyka. Nie można projektować z myślą, że to jest dla polskiej kobiety czy polskiego mężczyzny. Tworzyć powinno się w sposób uniwersalny, ponadnarodowy. W przeciwnym razie powstają tak zwane ubrania prowincjonalne, a przecież nie o to chodzi w tej pracy.

A o co chodzi? Niektórzy mówią, że wszystko, także w modzie, już było i zostało powiedziane. Z drugiej strony, jako odbiorcy mody, nieustannie domagamy się nowości, nowych rozwiązań, chcemy być zaskakiwani i stymulowani. Co uważasz za najważniejszy aspekt współczesnej mody?

Może nie wymyślamy całkowitych nowości, ale nadal nieustannie rozwijamy idee i rozwiązania z przeszłości, wszystko zgodnie z wymaganiami teraźniejszości. Kreatywność jest subiektywna. Jedne rozwiązania są wyrazistsze, inne mniej. Jeśli chodzi o mnie, cenię indywidualność. Rzadko skupiam się na tym, co zrobili inni, jestem nastawiony na kreowanie własnej wizji, rozwijanie własnych idei, innowacji, dostosowanie rozwiązań przeszłości do wymagań dzisiejszych czasów.

Współcześni wielcy projektanci mody to często prawdziwe gwiazdy, celebryci z pierwszych stron rozmaitych gazet. To bardziej Galliano niż Dior, Lagerfeld niż Chanel, Elbaz niż Lanvin. Czy dyrektor kreatywny z silną, wyrazistą osobowością jest dla marki i domu mody dobry?

Silna osobowość zawsze się wybije i zostanie zauważona. Na początku być może będzie tłumiona, a projektant będzie robił to, co liczy się dla firmy. Ale to tylko kwestia czasu. Silne osobowości potrzebują przestrzeni i ją sobie wyznaczają, również w obrębie wielkich domów mody. Czasem, zwłaszcza na początku takiej sławy i uwagi, to dobrze działa na markę i jest odbierane jako pozytywny na nią wpływ. W pewnym momencie siła okazuje się zbyt mocno oddziaływać, ludzie zaczynają spychać markę na drugi plan, na pierwszym stawiając osobę projektanta.

Podziwiasz współczesnych projektantów?

Z bardzo różnych powodów. Szanuję Giorgio Armaniego, za konsekwencję, autorski, utrzymywany od lat styl. Johna Galliano projektującego dla Diora za szaloną kreatywność. Karla Lagerfelda za to, że na nowo odkrył Chanel.

Często powtarzasz, że dużo się nauczyłeś od Gianniego Versace. Jest jakaś szczególnie ważna lekcja, którą do dziś pamiętasz?

Pracując z Giannim tyle lat nauczyłem się przede wszystkim dyscypliny i metody pracy: zaczynasz wcześnie rano, jesteś w pracy przed wszystkimi, nie marnujesz ani minuty, cały czas na wysokich obrotach, aktywny, planujący.

Wywiad tygodnia: Antonio D’Amico, były projektant domu mody Versace

Wywiad tygodnia: Antonio D’Amico, były projektant domu mody Versace

Wywiad tygodnia: Antonio D’Amico, były projektant domu mody Versace

Wywiad tygodnia: Antonio D’Amico, były projektant domu mody Versace

Wywiad tygodnia: Antonio D’Amico, były projektant domu mody Versace

AW

  • Śr., 28-09-2011 gość
    całkiem przystojny!
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 28-09-2011 gość
    bardzo miły i skromny facet!poznałam osobiście więc mogę oceniać.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Czw., 29-09-2011 gość
    gość (Środa, 28-09-2011) napisał:



    bardzo miły i skromny facet!poznałam osobiście więc mogę oceniać.



    obudź się :)
    Odpowiedz Zgłoś