Wywiad: o sukniach ślubnych Paprocki&Brzozowski

11 Komentarzy
13 Zdjęć
Czwartek, 11-10-2012

Do pracy podchodzą jak psychoterapeuci, projekty realizują z pasją identyczną jak na początku kariery, a od klientek uczą się stosowania kolorów oraz falban.

Duet projektantów Paprocki&Brzozowski zaprezentował swoją najnowszą kolekcję ślubną 2012  i na zapleczu swojej pracowni opowiedział nam o niuansach projektowania sukni ślubnych.

Zacznijmy przewrotnie. Jak nie powinna wyglądać suknia ślubna?

Mariusz Brzozowski (MB): Niedopasowana do rozmiaru panny młodej. Kiedy nawet kobieta wciśnie się w gorset, a górą, albo dołem wylewa się nadmiar ciała. Jeżeli warunki temu nie sprzyjają to nie ma co na siłę wbijać się w wąską suknię i ciasny gorset.

Marcin Paprocki (MP): Druga sprawa to przestylizowanie i przesada, czyli takie nałożenie na siebie tego dnia wszystkiego co wydaje się odświętne. Upstrzenie się i koronkami i koralikami, rękawiczkami, kapeluszem, kwiatami. Widziałem ostatnio taką stylizację na jakimś zdjęciu i nie mogłem wyjść z podziwu. Ale wyobrażam sobie skąd to się bierze – kobieta po prostu tak bardzo chce wyglądać wyjątkowo tego dnia, że zapomina o tym umiarze.

MB: No i wygląda wyjątkowo…

Tymczasem w waszej najnowszej kolekcji ślubnej, podobnie zresztą jak w poprzedniej dominuje prostota. Brak nawet jakiejkolwiek biżuterii. Czy to celowy zabieg?

MP: Brak biżuterii na zdjęciach naszej kolekcji wynika z tego, że chcieliśmy uwagę skupić na samych sukniach. Ale absolutnie nie jesteśmy przeciwnikami biżuterii.

Czy wobec tego pomagacie w stylizacji swoim klientkom i pomagacie dobrać odpowiednie akcesoria i dodatki?

MB: Tak. Na pewno sugerujemy. Ale klientka musi tego chcieć. Wtedy chętnie doradzimy, że do tej sukienki nie będą pasowały wielkie klipsy, albo wiszące kolczyki, tylko na przykład kwiat we włosach.

Wasza kolekcja ślubna to tylko punkt wyjścia. W rzeczywistości najwięcej projektujecie sukni spersonalizowanych. Jak wygląda taki proces szycia sukni ślubnej na miarę? Od czego zaczynacie?

MP: Od rozmowy. Klientka opowiada nam jak chciałaby wyglądać.

MB: Co lubi, czego nie lubi.

MP: Pytamy jak psychoterapeuci o to, co chciałaby ukryć, czego w sobie nie lubi, a co pragnie wyeksponować.

Jesteście delikatni, czy szczerzy do bólu?

MP: Oj, tak. Jesteśmy szczerzy. Kobieta musi się świetnie czuć i prezentować w sukience, ale później ona staje się też naszą wizytówką. Więc nam tak samo zależy na tym jak wygląda.

MB: Nie wypuścilibyśmy z pracowni, czegoś czego musielibyśmy się wstydzić.

MP: Jest nas dwóch, więc też jest nam łatwiej poruszyć pewne newralgiczne kwestie.

Czy to znaczy, że zawsze przy każdej sukni pracujecie we dwóch?

MP: Tak.

MB: Ja rysuję, ale rysuję też wizje Marcina, więc musi nam się obojgu to podobać.

MP: Oboje mocno się angażujemy i każdy projekt to dla nas cały czas duże przeżycie. Nam się to naprawdę nie znudziło po tylu latach. Ostatnio z jedną realizacją mieliśmy niezwykle mało czasu a było naprawdę bardzo dużo pracy ręcznej, haftowania koralików… i aż wstyd się przyznać, ale zwyczajnie nie mogłem spać w nocy tak się denerwowałem, czy zdążymy.

Czyli był to projekt last minute. Ile czasu czeka się u was na suknię? Kiedy panna młoda powinna przyjść do pracowni Paprocki&Brzozowski, żebyście i wy i ona mogli spać spokojnie?

MP: Ostatnia sukienka musiała powstać w 3 tygodnie. I to jest takie absolutne minimum.  Optymalny czas to 2-3 miesiące.

A ile trzeba zapłacić za suknię ślubną znanych projektantów?

MP: Zależy od projektu, ale ceny sukni ślubnych zaczynają się u nas od 5 500 zł. Są suknie za 20 000 zł, ale szyjemy też tańsze.

Ile projektów sukienek przygotowujecie dla klientki?

MB: Zazwyczaj trzy. Z tym, że zwykle klientce podobają się wszystkie, więc zaczynamy wybierać poszczególne detale i łączyć projekty w jeden. A czasem klientka przychodzi z wybranym modelem z naszego lookbooka, ale idziemy dalej i zostawiamy górę sukni, a już dół dopasowujemy indywidualnie.

MP: I muszę tu pochwalić się za Mariusza, że jego rysowane projekty są naprawdę ładne i klientki zwykle chcą zatrzymać je na pamiątkę. Proszą o autograf i oprawiają w ramkę.

Czy wolicie projektować suknie w ramach kolekcji, czy na indywidualne zamówienie klientki?

MB: Lubimy i to i to. Tak czy inaczej najprzyjemniejszy jest moment przy ostatniej przymiarce, kiedy klientka ogląda się w lustrze i jest nie tylko zadowolona, ale zachwycona. Widać, że czuje się wyjątkowo.

MP: Interakcja z klientkami jest inspirująca. My dzięki nim wpadamy często na całkiem nowe pomysły. Na przykład sami nie zrobilibyśmy sukni z dużą ilością falban, ale na wyraźne życzenie klientki uszyliśmy taką i okazało się, że efekt jest naprawdę niezły. Przełamujemy się do nowej estetyki dzięki indywidualnym projektom.

A jaka jest wasza ulubiona tkanina przy sukniach ślubnych?

MP: Krepa jedwabna. Doskonale się układa i jest bardzo praktyczna, nie gniecie się tak widocznie.

MB: Używamy tylko naturalnych tkanin.

Najdziwniejsza sukienka ślubna jaką szyliście?

MP: Czerwona. Z weluru.

MB: No i ostatnio realizowaliśmy projekt sukienki z szarych cekinów. Matowych, więc nie była aż tak szokująca.

Czym różni się projektowanie sukni ślubnej od wieczorowej?

MP: Z naszego punktu widzenia niczym się to nie różni. Tyle samo wkładamy w to zaangażowania. No może tylko ilość przymiarek przy sukniach ślubnych jest większa.

MB: Kolorem.

Właśnie, suknie ślubne w waszych kolekcjach są zawsze ecru. Uciekacie od koloru?

MB: W śnieżnej bieli skóra zwykle źle wygląda, więc wolimy ecru. Kolor?

MP: Lubimy klasykę.

A co polecicie klientkom, które biorą śluby w nietypowych miejscach, na egzotycznych plażach, w Dubaju, Las Vegas, na Santorini. Czy klimat i sceneria miejsca ślubu ma wpływ na to jak projektujecie?

MP: Oczywiście. Ja zawsze powtarzam, my jesteśmy tylko narzędziem w rękach klientki. Często kobieta przychodząc do nas wie czego chce. Ma być kolor, to będzie.

MB: Szyliśmy ostatnio suknię w kolorze turkusu dla klientki, która brała ślub w Brazylii.

Piękny kolor. Mam nadzieję, że zainspiruje was w nowej kolekcji. Powodzenia, pięknych projektów i spokojnie przespanych nocy.

foto: JACEK KOLANOWSKI, modelka: EDYTA ZAJĄC/NEW AGE

AWP

  • Niedz., 07-10-2012 tak tylko pytam
    A czy oni sa tez poprawni seksualnie,tak jak 3/4celebrytow?
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 07-10-2012 Gość
    I tak najpiekniejsze suknie slubne to Elie Saab...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 07-10-2012 Gość
    brzydkie te suknie
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 07-10-2012 Gość
    kto was tak ubral zapytam ?
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 07-10-2012 Gość
    slabiutkie te sukienki na fotach;/
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 07-10-2012 jagna
    te sukieneczki są świetne na....noc poślubną. Chyba, że młodzi zorganizowaliby ją sobie na noc przed ślubem, a panie młodej nie chciałoby się przebierać.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 07-10-2012 Gość
    Marszczy się od szyi do pach, Do dupy konstruktor. Źle skrojona .Ale liczy snobizm klienteli. byleby nazwisko
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 08-10-2012 ???
    20 tys za suknie w ktorej wystapi sie raz w zyciu?Niektore babki nie wiedza co robic z pieniedzmi.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 08-10-2012 Gość
    A co te cioty wiedza o ślubach
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 09-10-2012 Gość

    ??? (Pn., 08-10-2012) napisał:

    20 tys za suknie w ktorej wystapi sie raz w zyciu?Niektore babki nie wiedza co robic z pieniedzmi.


    a moze po prostu nie chca wystapic w tandetnych poliestrowych firankach
    Odpowiedz Zgłoś
1 2