Wywiad – moda na śluby za granicą

7 Komentarzy
25 Zdjęć
Wtorek, 04-09-2012

O ślubach za granicą, zaletach łączenia ślubu z podróżą poślubną oraz ucieczkach przed polskimi weselami rozmawiamy z Anną Wieruszewską, konsultantką ślubną z firmy Fajne Wesele, która organizuje śluby i podróże poślubne poza Polską.

Czy to nowy świecki trend – śluby za granicą?
To nie tylko trend. W Polsce mamy po prostu coraz odważniejsze pary młode. Są bardziej niż kiedyś otwarci na nietradycyjne pomysły i rozwiązania. Rezygnacja z tradycyjnego ślubu i wesela dla rodziny wymaga odwagi. Odwagi powiedzenia „nie” utartej ścieżce i oczekiwaniom oraz odwagi do powiedzenia „tak” swoim marzeniom.

A jakie są te marzenia Polaków?
Nasi klienci i czytelnicy serwisu ślubnego przeważnie marzą o egzotycznym miejscu nad turkusowym oceanem, z plażą i palmami. To taki rajski obraz. Bali, Santorini, Hawaje. Ale marzenia są różne. Drzemią w nas i po to właśnie prowadzę zawsze z klientem dokładny wywiad na początku, żeby dowiedzieć się jakie są ich prawdziwe pragnienia. Czasem to chęć przejechania się najszybszym autem świata, albo na pozór banalne marzenie z dzieciństwa, by pocałować ukochaną osobę na szczycie wieży Eiffle’a. Trzeba szanować swoje marzenia i starać się je spełniać.

Czy śluby za granicą to spełnianie osobistych marzeń?
Na pewno. Ślub to doskonała okazja i wymówka do ich spełnienia. A kiedy robi się to z osobą, z którą chce się dzielić życie, buduje się jeszcze silniejszą więź. Zachęcam klientów, by spełniali swoje zachcianki i kaprysy, by zrobili sobie prezent w dniu ślubu.

To w końcu dzień, kiedy mają poczuć się wybitnie szczęśliwi. Intymność w chwilach największej radości jest niezwykle budująca. Sama jestem zwolenniczką prostych i skromnych rozwiązań, ale wiem, że spełnienie jednego kaprysu może poprawić jakość całego wyjazdu. Kiedy dłużej porozmawia się z klientem, okazuje się, że najczęściej nie ma sprecyzowanego miejsca na myśli, więc moim zadaniem jest podsunąć mu pomysły i doradzić.

Gdzie najczęściej pary wyjeżdżają na ślub? Jakie miejsce jest najchętniej wybieranym celem?
Według światowych rankingów najbardziej pożądane są Hawaje i Santorini. Polacy lubią też azjatyckie plaże, więc wybierają Tajlandię, Malezję, bo już je znają. Ale ja zawsze sugeruję, by pojechać w miejsce jeszcze przez młodych nieodkryte.

To gdzie organizuje Pani śluby?
Na przykład w Dubaju. Albo na Santorini, w Las Vegas, w Kalifornii, w Tajlandii i na Zanzibarze. Ale ciągle pojawiają się nowe pomysły i miejsca. Przygotowuję się między innymi do ślubów w Miami, bo to naprawdę dobra lokalizacja i doskonale można połączyć taki ślub z urlopem oraz zakupami.

A ostatnio odkrywamy Japonię, skąd właśnie wróciłam. Eventy ślubne w tym kraju to zupełnie inne doświadczenie. Tokio to też idealne miejsce na wieczory kawalerskie. Wprowadzam właśnie do naszej oferty opcję „Japońskie szaleństwo przed ślubem”. To ekskluzywna, ale niezwykle emocjonująca propozycja.

Plaże, egzotyka, Dubaj… dlaczego? Co jest nie tak ze ślubami w Polsce?
Wszystko jest z nimi ok. Nawet stają się coraz ciekawsze i piękniejsze. Ale wyjazd, czyli tzw. Destination Weddings mają zawsze wymiar bardziej osobisty. Zwykle z parą młodą jadą tylko najbliżsi – rodzice i świadkowie. Z towarzyskiego eventu robi się prywatna ceremonia. To właśnie w tych ślubach najbardziej mnie pociąga. Młodzi są też znacznie bardziej zrelaksowani i skupieni na sobie.

Czy wszystkie pary młode zabierają ze sobą rodzinę?
Nie, zdarzają się śluby tylko we dwoje.

Kto decyduje się na taki ślub?
Ludzie nie poddający się konwencjom. Pary, które z założenia dużo podróżują i osoby, które wychodzą za mąż, albo żenią się po raz kolejny.

Komu pani poleca wyjazd na ślub?
Każdemu, kto chociaż raz tego zapragnął. To okazja zwykle nie do powtórzenia, więc nie warto jej marnować.

Jak wcześnie trzeba zacząć planować taki ślub?
Wbrew pozorom ślub za granicą często organizuje się szybciej niż w Polsce. Osobiście za granicą organizuję właśnie przeważnie śluby last minute. Ostatnio przygotowaliśmy ślub na Santorini w 5 tygodni. Chcę obalić mit, że wesele trzeba planować rok albo 2 lata wcześniej. Nie trzeba. Po to właśnie są konsultantki ślubne. Ślub za granicą można wziąć w ciągu kilku tygodni o każdej porze roku, bo są kraje, gdzie słońce świeci cały czas.

Czy ślub za granicą jest droższy od tego w Polsce?
Na ślub w Polsce można wydać 30 i 200 tysięcy zł. To od którego ma być droższy?

Od tego za 50 000 zł? Jest droższy?
Niekoniecznie. Może być nawet tańszy. Zależy co i gdzie wspólnie zaplanujemy. No i ilu gości zabierzemy ze sobą. Same bilety lotnicze potrafią moich klientów kosztować ponad 30 000 zł. Polecam łączyć śluby z podróżami poślubnymi, bo optymalizuje się koszty przelotów.

To gdzie najbliższy ślub?
W USA. Cały czas czekam też na chętnych na ślub na Hawajach i Fidżi – to moje zawodowe marzenie.

Życzymy powodzenia.

A TU przeczytacie artykuł o ślubach tylko we dwoje w egzotycznych miejscach

Zdjęcia: Pracowniawspomnien.com; MakuzaStudio.pl; FajneWesele.pl

Fajne Agentki – Fajne Wesele
www.agentkislubne.pl






  • Pn., 03-09-2012 Gość
    jak sie zawiera slub w kraju arabskim to wtedy jest on wg.jakich zasad? Kazdy kraj przeciez inaczej precyzuje prawa i obowiazki malzonkow..
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 03-09-2012 milka_ccc
    ja robiłam wesele w Hotelu Dosłońce i tez było egzotycznie;-) slub w ogrodzie otczenia pól i lasów goscie zachwyceni
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 03-09-2012 figa
    Tacy samotni nowożeńcy mnie nie przekonuja.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 03-09-2012 Gość
    figa (Pn., 03-09-2012) napisał:

    Tacy samotni nowożeńcy mnie nie przekonuja.


    zazdroscisz im prawdziwego szczescia? pobieraja sie z milosci do siebie, a nie zeby odstawic pokazowke przed rodzina.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 04-09-2012 Gość
    Rozsądne podejście. Można wydać 60 tys na wesele dla 120 osób w Polsce, albo na niezapomnianą podróż dla siebie. Ja nie mam watpliwości co bym wybrał :)
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 04-09-2012 Gość
    Ja zrobiłam to już 10 lat temu ja i moj obecny maz wyjechaliśmy do Paryża z najbliższą rodzina i tam zawarliśmy ślub kościelny, nie żałuje tej decyzji to była czas dla NAS a nie dla ciotek "klotek"
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 05-09-2012 gosc
    bylam swiadkiem takiego slubu na Seszelach- najpiekniejsza plaza swiata.. cud -miod. para mlodych i swiadkowie -wszystko pieknie zorganizowane ale z pogoda nie trafili kompletnie. zmoczyl ich totalnie deszcz, uciekali przemoczeni do hotelu, zdjecia na szybko w deszczu i tyle z tego piekna. takich par niestety bylo sporo:).a moglo byc tak pieknie....
    Odpowiedz Zgłoś