Wyścig po luksusowe surowce

2 Komentarze
4 Zdjęcia
Wtorek, 03-09-2013

Popyt na wyroby skórzane rośnie, podaż skóry - maleje. Nic dziwnego, że luksusowe marki, zarabiające na kultowych skórzanych torebkach, starają się zapewnić sobie ciągłą dostawę potrzebnych do produkcji surowców.

Grasse we Francji to światowe centrum branży perfumeryjnej. Swoje plantacje róży i jaśminu posiada tu m.in. Chanel. To jednak zbyt mało, by zapewnić sobie przetrwanie. Producenci perfum, jak choćby właśnie Chanel czy Dior, zmuszeni są dziś do partnerstwa z plantatorami roślin. Dior nawiązał współpracę z rolnikami ze Szwajcarii oraz Afryki.W ten sposób zapewnił sobie dostawę składników potrzebnych do przygotowania kremów i perfum, które na rynek wypuści w przyszłym roku. Chanel nawiązał z kolei partnerstwo z plantatorem w Nowej Kaledonii, gdzie uprawiany jest sandałowiec.

Nie inaczej jest w przypadku marek słynących ze sprzedaży wyrobów skórzanych. Zdają sobie z tego sprawę najistotniejsze na rynku koncerny LVMH i Kering. Gdy zainwestowały w sklepy na rynkach wschodzących, zapewniły sobie kolejne źródło przychodów. Większy popyt na ich produkty skutkuje jednak malejącą liczbą surowców, z których je wytwarzają. By zapobiec ewentualnym brakom, zmuszeni są do podjęcia większych inwestycji - już nie w nowe sklepy, a w surowce.

Koncern LVMH zainwestował 2 miliardy euro w 80 proc. udziałów w markę Loro Piana, jednego z największych na świecie producentów kaszmiru. Wcześniej zapłacił 47 mln euro za 51 proc. akcji singapurskiej firmy Heng Long, będącej największym na świecie dostawcą krokodylich skór. Hermés, którego najpopularniejszymi produktami wciąż są torebki Birkin i Kelly, kupił garbarnię Tannerie d'Annonay we Francji. Koncern Kering zainteresował się z kolei garbarnią France Croco.

Błędem byłoby jednak uważać, że wystarczy zainwestować w garbarnie i fermy krokodyli. Hermés zmagać się musi z malejącą podażą skóry cielęcej, uzależnioną od przedsiębiorstw męskich. Na nieszczęście dla producenta torebek popyt na cielęcinę maleje. To skutkuje mniejszymi dostawami samych skór. Gdyby Hermés zdecydował się na własną hodowlę, niewiele by zyskał. Do produkcji torebek nadaje się zaledwie jedna do dwóch skór na dziesięć. To skłoniło dom mody do sfinansowania szczepionek przeciwko infekcjom grzybiczym skóry.

Własne hodowle, garbarnie i plantacje wydają się koniecznością. Bez wysokiej jakości surowców nie może być mowy o luksusowych wyrobach. Po gigantach tego rynku spodziewać można się więc kolejnych inicjatyw i przejęć, mających udowodnić konsumentom, że luksus to nie tylko cena, ale i jakość. Co jak co, ale luksusowe marki nie zamierzają poddać się sieciówkom

MM

Wyścig po luksusowe surowce

Hermés zmagać się musi z malejącą podażą skóry cielęcej

  • Wyścig po luksusowe surowce
  • Wyścig po luksusowe surowce
  • Wyścig po luksusowe surowce
  • Wyścig po luksusowe surowce
  • Pt., 13-09-2013 Gość
    szkoda stworzen idioci celebryci i bogacze kupuja nadal
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 23-09-2013 Gość
    Snoby i bogacze szkoda zwierzatek
    Odpowiedz Zgłoś