Wielka moda szuka świeżej krwi

0 Komentarzy
4 Zdjęcia
Poniedziałek, 18-03-2013

To jest czas młodych, stosunkowo niewielkich marek, bez historii, wielkich budżetów, ale za to z kreatywnym projektantem z wyobraźnią na czele. Wyraźnie rośnie zainteresowanie takimi firmami wśród największych graczy na modowym rynku. 

Firmy, które w swoich luksusowych portfolio mają uznane, bywa, że nieco przykurzone domy mody szukają świeżej krwi. Jedni wymieniają projektantów, inni coraz częściej decydują się na zakup całej marki. Inwestorzy zaczęli widzieć potencjał w początkujących i mają ambicje z niewielkich firm stworzyć marki o globalnym zasięgu. Polubili też nieco ryzykowne inwestycje, coś czego jeszcze kilkanaście lat temu nie brano pod uwagę. Stabilne wyniki finansowe dużych firm i optymistyczne – mimo pewnego zwolnienia tempa – prognozy dotyczące rynku dóbr luksusowych w najbliższej przyszłości sprzyjają inwestowaniu funduszy nawet w niepewnych, bo ciągle nie do końca sprawdzonych twórców mody.

Młodzi i zdolni są coraz bardziej i szybciej otwarci na tego typu współpracę. Zewnętrzny inwestor umożliwia szybszy rozwój, znacznie poszerza pole manewru i jest szansą zaistnienia na większą skalę. W zamian za wsparcie kwotami liczonymi w milionach euro projektanci są gotowi oddać nawet dużą część swojej firmy znacznie większemu i bogatszemu przedsiębiorcy, za którym stoi zwykle wielka korporacja. 

Mimo kryzysu, rynek dóbr luksusowych systematycznie się rozwija. Zmienia się też koneser luksusu, który w modzie nieustannie poszukuje nowości, niekoniecznie tej z metką Louis Vuitton czy Chanel. Dostawcy ekskluzywnego życia chcąc sprostać tym wymaganiom, zmuszeni są do rozwoju, a ten widzą w mniejszych, niekiedy nawet niszowych markach. 

Szczególnie zainteresowani nowymi talentami są najwięksi rozgrywający luksusowej mody, koncerny PPR, LVMH i Richemont. Te wielkie firmy nowego narybku szukają również w najlepszych szkołach. PPR współpracuje ze słynną nowojorską Parsons School od Design, fundując stypendia w swoich domach mody, a LVMH zacieśnił w ostatnich latach kontakty z londyńskim Central Saint Martins. Niszowe marki kolekcjonuje też Renzo Rosso, właściciel Diesela, który zainwestował w Maison Martin Margiela, Viktor&Rolf, Marni i intensywnie rozgląda się za kolejnymi kreatywnymi, niekoniecznie znanymi twórcami. Rosso wielokrotnie podkreślał w wywiadach, że tylko nowe talenty są w stanie popchnąć ten biznes do przodu.

Obok inwestycji w marki Bulgari, Hermes czy Edun, Arnault z LVMH kupił udziały Maxime Simoens, marki należącej do 28-latka. Do grona marek PPR dołączył niedawno Christopher Kane. Na liście budzących szczególne zainteresowanie inwestorów jest aktualnie francuska projektantka chińskiego pochodzenia Yiqing Yin i brytyjska marka Edrem

Eksperci przyznają, że wpływ na nowy kierunek zainteresowań dużych firm skupiających najważniejsze marki w branży miała sytuacja domu mody Dior i zwolnienie Johna Galliano. Właściciel marki, koncern LVMH bardzo długo szukał następcy słynnego kreatora. Temat okazał się trudny, a poszukiwania zweryfikowały rynek. 

Pozostaje wierzyć, że trend przeniesie się z poziomu międzynarodowego na lokalne rynki i potencjał w młodej modzie zaczną dostrzegać również mniejsi przedsiębiorcy, którzy o projektantach i ich talencie zaczną myśleć jako o potencjalnym biznesie i poważnej inwestycji.

AW

Wielka moda szuka świeżej krwi

Christopher Kane. Młody projektant dołączył ze swoją marką do grupy PPR

  • Wielka moda szuka świeżej krwi
  • Wielka moda szuka świeżej krwi
  • Wielka moda szuka świeżej krwi
  • Wielka moda szuka świeżej krwi