Prada + H&M, czyli współczesne podejście do mody luksusowej

0 Komentarzy
5 Zdjęć
Niedziela, 01-07-2012

O modzie na luksus bez ostentacyjnego podpisu pisaliśmy już wiele miesięcy temu. Trend ma się świetnie i nic nie zapowiada powrotu widocznych logotypów.

Z wyraźnego metkowania swoich produktów rezygnują – na mniejszą lub większą skalę - takie giganty jak Gucci, Bottega Veneta, Prada, Fendi, Hermes, Ralph Lauren, Loewe, Tom Ford i Aleksander McQueen – marki, które w ciągu ostatnich trzech, kryzysowych lat osiągnęły najlepsze wyniki w sektorze dóbr luksusowych. Systematyczne wzrosty sprzedaży, a co za tym idzie zysków mówią same za siebie. „Ometkowanie” tonuje nawet Louis Vuitton, dom mody, który na literach LV wypisanych na niemal wszystkich swoich produktach zbudował imponujące, luksusowe imperium. Jakiś czas temu w mediach zawrzało na wieść, jakoby pałeczkę projektanta Louis Vuitton przejąć miała od Marca Jacobsa Phoebe Philo – jedna z największych minimalistek w branży, dyrektor kreatywna Celine. Plotka okazała się być tylko plotką, ale sygnał nie jest bez znaczenia.

Klienci doceniają wysoką jakość materiałów i wykonania oraz długą historię marek luksusowych. Ważmy aspektem jest również design – klient coraz częściej i chętniej sięga po produkty z dyskretnym znakiem firmowym. Bardziej niż widoczne logo, liczy się ponadczasowy fason (Hermes), charakterystyczna dla marki faktura materiału (Bottega Veneta), czy stworzony lata temu model, który opisywany jest w kategorii „kultowy” (Loewe). Demonstrowanie powszechnie rozpoznawalnego znaku firmowego budzi coraz częściej negatywne skojarzenia.

To nie jedyne zmiany dotyczące zakupów dóbr luksusowych. Koneser ekskluzywnych marek zmienia podejście do swojej garderoby. Popularne staje się łączenie marek luksusowych z tanimi sieciówkami. Najczęściej inwestujemy w wysokiej klasy akcesoria, które zestawiane są z ubraniami powszechnie dostępnych marek. Torebka za kilka tysięcy, pantofle znanego domu mody, t-shirt za kilkadziesiąt złotych i dżinsy z popularnej sieciówki to zestaw jak najbardziej pożądany i coraz częściej widoczny na ulicach wielkich metropolii. Takie podejście zaczyna być widoczne już nawet w Rosji i Chinach (powoli, ale jednak), krajach znanych z wielkiej miłości do ostentacyjnych logotypów noszonych dosłownie od stóp do głów. Wyraźnie zmienia się również podejście Japończyków, którzy uchodzili do tej pory za wyjątkowo lojalnych klientów konkretnych marek luksusowych. Zamożni Japończycy coraz częściej widywani są w popularnych na tamtejszym rynku ubraniach marek sieciowych, które dopełniają ekskluzywnymi akcesoriami.
Kryzys wyraźnie zmienił podejście do luksusu. Kupowanie produktów z wysokiej półki stało się bardziej świadome i przemyślane. Bardziej niż logo doceniane są rzemiosło, jakość i fason, które dają gwarancję trwałości i długiej aktualności produktu. Wyraźny rozdział na modę wysoką i niską przestał mieć zastosowanie. Zapanowała znacznie ciekawsza modowa demokracja, która chętnie łączy to, co jeszcze kilka lat temu wydawało się nie do połączenia.

AW