Pomysł na biznes: blog podróżniczy

4 Komentarze
5 Zdjęć
Czwartek, 29-11-2012

Chyba wszyscy się już przekonali, że internet daje nieograniczone możliwości, także te finansowe. Niektóre przedsięwzięcia w sieci to efekt czystego przypadku i szczęścia, inne poprzedzone są skrupulatnymi analizami rynku i business planem. Tak czy owak w internecie jest siła. Przekonał się o tym chociażby Matt Kepnes.

W 2005 roku udał się na wycieczkę do Tajlandii, ponieważ chciał z perspektywy spojrzeć na swoje amerykańskie życie. Szefom w korporacji powiedział, że w ciągu pół roku ma zamiar skończyć studia MBA i zrezygnować z pracy.

Ta decyzja narodziła się równolegle z jego podróżniczym blogiem, który Kepnes prowadzi do dziś. Strona generuje 200 tys. odsłon miesięcznie a sam właściciel zgarnia z tytułu jej prowadzenia ok. 9 tys. dolarów. Matt jest wziętym blogerem, znanym i cenionym w środowisku. W 2013 roku ukaże się jego pierwsza książka, poradnik ''Jak podróżować po świecie za mniej niż 50 dolarów dziennie''.

Blog jest kompendium wiedzy na temat podróżowania. Matt podczas wycieczek po całym świecie zebrał najbardziej przydatne informacje jak za małe pieniądze zwiedzać różne kraje. Na stronie opisuje też swoje przygody, a miał ich całkiem sporo. Zgubił się w dżungli na Kostaryce, utrzymywał się z hazardu w Amsterdamie, pływał z rekinami w Wielkiej Rafie Koralowej, żywił się robakami  w Tajlandii.

Media zwróciły uwagę na jego podróżniczy serwis, kiedy napisał pełen kontrowersji tekst zatytułowany ''Dlaczego nigdy więcej nie wrócę do Wietnamu''. Oskarżył w nim mieszkańców o oszustwa, kłamstwa i nieuczciwe traktowanie. Na tekst zareagowali nawet wietnamscy urzędnicy, którzy weszli w polemikę z autorem i bronili swojego kraju, udowadniając, że jest on doskonałą atrakcją turystyczną.

Odkąd blog zaczął przynosić dochody Kepnes traktuje podróżowanie jak regularną pracę. Przy dobrym roku na pisaniu może zarobić nawet 100 tys. dolarów rocznie (okolo 330 tys zł)

[youtube]

[/youtube]

[youtube]

[/youtube]

EM

  • Czw., 29-11-2012 Gość
    dziwne, mnie w wietnamie nikt nie okradl, nie oszukal, a wszystko bylo tak tanie (hotele, jedzenie), ze mialam wrazenie, ze to ja ich naciagam :/
    Odpowiedz Zgłoś
  • Czw., 29-11-2012 acidburn
    To jest praca idealna, człowiek robi to co lubi i na czym sie zna, przy tym jest sobie sam szefem...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Czw., 29-11-2012 maja
    cos w tym jest, moze i ja taki otworze, mam sporo podrozy na koncie, a teraz wybieram sie do laponii, pojezdzic prawdziwym psim zaprzegiem, na zingtravel.pl znalazlam oferte, ktora jest spelnieniem moich dzieciecych marzen
    Odpowiedz Zgłoś
  • Czw., 29-11-2012 Gość
    haha a mojego brata skroli :) ale znajomych okradali też w londynie, madrycie czy otwocku więc morał jest taki że należy uważać. ale nawet najostrożniejszemu się może przydarzyć . nie koniec świata
    Odpowiedz Zgłoś