Podróż na Antarktydę

22 Komentarze
5 Zdjęć
Niedziela, 24-08-2008

Podróż na Antarktydę

Podróż na Antarktydę rozpoczyna się od wizyty w Buenos Aires, gdzie każdy z podróżników przylatuje na własną rękę. Następnie wszyscy udają się samolotem do znajdującej się na południowym skraju Ameryki Południowej miejscowości Ushuaia, skąd rozpoczyna się rejs na południowy „kraniec świata”.

Podczas podróży można podziwiać przepiękne krajobrazy Falklandów Południowych oraz ssaki morskie, ryby i ptaki. Czternastego dnia rejsu statek dobija do Półwyspu Antarktycznego, a podczas powrotu do Argentyny cumuje przy licznych wysepkach. W planie jest także odwiedzenie Rajskiej Zatoki.

Najbliższy wolny termin to 17.12.2008 – 05.01.2009, czyli Sylwester podczas dnia polarnego. Cena tej podróży to $11 995, czyli około 24 800 zł

Szczegółowy opis podróży oraz rezerwacja na stronie internetowej Abercrombie & Kent.

Podróż na Antarktydę

Podróż na Antarktydę

Podróż na Antarktydę

Podróż na Antarktydę

AWP

  • Niedz., 24-08-2008 Andrew
    Poczekam jeszcze rok aż dolar zrówna się ze złotówką i sobie popłynę :)
    Zajebista sprawa.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 24-08-2008 gość
    Nigdy , przenigdy nie wybrałabym się na taką wycieczkę...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 24-08-2008 Teenage Idol
    Osobiście nie jestem zwolennikiem rejsów w "chłodne destynacje", a właściwie to ogólnie się zraziłem do tej formy podróżowania. Dwa lata temu wybrałem się na rejs do fiordów norweskich-kosztowało mnie to jakieś straszne pieniądze (po uiszczeniu całości opłat w tym za wycieczki fakultatywne wyszło jakieś 8 tyś na głowę) a wrażenia nie były aż tak rewelacyjne jak należałoby oczekiwać. W wielkim skrócie największe zastrzeżenia mam do:
    1. Tłok, i co najgorsze, brak odpowiedniej organizacji oraz słabe przygotowanie przewodników w trakcie wycieczek+ciągły pośpiech, wykluczający, to co niektórzy tak chętnie określają mianem "wakacyjnego luziku"...
    2. słaby, nieciekawy program animacyjny w trakcie samego rejsu-właściwie nudy, za które, o zgrozo trzeba było dodatkowo płacić+przeciętne warunki zakwaterowania (co można oczywiście starać się, i zdołać, wytłumaczyć samą konstrukcją promu)
    3. Konsumpcja posiłków przy współnym stoliku z kilkoma innymi uczestnikami wycieczki-nota bene denerwującymi "mądruskami-pseudo-nowobogackimi"-których wysłuchiwanie "krzywych mądrości" (a przede wszystkim ich prostowanie) to niemal "mission impossible"...już nie mówiąc o tym, że jednak faktycznie było zimno (i w związku z tym wycieczkę taką trudno traktować w kategoriach, czy tez porównywać, do klasycznych wyjazdów wakacyjno-turystycznych, co nie każdemu może przypaść do skutku)
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 24-08-2008 gość
    jedno z moich marzeń,niestety nie stać mnie na jego realizację :(
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 24-08-2008 Sophie
    gajny pomysl tylko troche zimno...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 24-08-2008 htvrr
    A tak sie sklada ze pracowalem jako marynarz i bylem w tych rejonach poprostu piekne kto ma kase to niech nie wybiera goracej plazy tylko zobaczy cos co moga zobaczyc tylko nieliczni pozdro
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 24-08-2008 lauren
    to ja już wolę do czechów.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 24-08-2008 gość
    Sophie (Niedziela, 24-08-2008) napisał:



    gajny pomysl tylko troche zimno...

    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 24-08-2008 gość
    bo jak musisz kozystac z pomocy biur podrozy to nigdy Ci sie, nigdzie niebedzie podobalo, ja podrozuje na wlasna reke i akurat wycieczke do Norwegii uwazam za najciekawsza przygode w swoim zyciu. polecam kazdemu, samodzielnemu!
    Odpowiedz Zgłoś
  • Niedz., 24-08-2008 gość
    gość (Niedziela, 24-08-2008) napisał:



    Sophie (Niedziela, 24-08-2008) napisał:




    gajny pomysl tylko troche zimno...







    fajny* pomysl tylko troche zimno...
    Odpowiedz Zgłoś
1 2 3