Niedostępne dla mas

Tagi: rynek
22 Komentarze
1 Zdjęcie
Piątek, 11-08-2006

Niedostępne dla mas

Producenci luksusowych produktów przystosowują się do lokalnych gustów i potrzeb. Produkty znanych marek mogą znacznie się różnić w zależności od tego, czy sprzedawane są w Europie, Japonii czy USA.

Europejczycy mają niemal obsesję na punkcie stylu i autentyczności. I podczas gdy wszyscy klienci patrzą na jakość i styl luksusowych marek, mieszkańcy Europy są o wiele bardziej nastawieni na spersonalizowany i indywidualny charakter kupowanych ubrań i akcesoriów. Uważnie przyglądają się także pochodzeniu przedmiotu i temu gdzie i z jakich materiałów został wykonany. W rezultacie nowi producenci luksusowych marek mocno eksponują ich oryginalność i autentyczność.

Ze względu na duży napływ imigracji, zwłaszcza do takich krajów jak Wielka Brytania czy Francja, coraz większą wagę przykłada się również do egzotycznego charakteru oferowanych usług i produktów. Przybysze z Azji, Karaibów czy Afryki coraz częściej wpływają na charakter, gust i preferencje całego narodu.

W Japonii sytuacja przestawia się zgoła odmiennie. Bogaci klienci mogący sobie pozwolić na luksusowe marki to zwykle ludzie po 50-tce albo samotni, którzy nie dźwigają na barkach konieczności utrzymania całej rodziny. Starsi zwykle przeznaczają większość swoich wydatków na zabiegi spa oraz ekskluzywne podróże, podczas gdy młode, samotne kobiety wydają ponad 10% swoich rocznych dochodów na modne ubrania i akcesoria najsłynniejszych marek.

W Stanach Zjednoczonych kluczową rolę odgrywa nastawienie demokratyczne. Luksusowe marki kupuje się ze względu na ich jakość, nie są postrzegane jako dostępne tylko dla wybranych, jak to jest w Europie.

Z europejskiego punktu widzenia luksus jest przywilejem wyższej klasy i statusu i to co czyni produkt luksusowym to właśnie jego niedostępność dla mas. Ale Amerykanie takiej strategii nie akceptują, co oznacza, że wielu amerykańskich producentów marek luksusowych miało problemy z przeniesieniem na inny grunt "demokratycznego" charakteru ich produktów. Ta zasada działa jednak także w drugą stronę. Marka Hermes przeżyła kilka lat temu poważny skandal, gdy jednej z czołowych postaci amerykańskiego showbiznesu, Oprah Winfrey, odmówiono wstępu do flagowego sklepu marki w Paryżu. Błędnie oceniono, nie rozpoznawszy prezenterki, że nie pasuje ona do profilu pożądanych klientów. Byłoby to nie do pomyślenia w Nowym Jorku, gdzie nie zważa się na ubiór ani wygląd osób odwiedzających luksusowe sklepy.

Chanel natomiast jest dobrym przykładem marki, która postanowiła zaadaptować swój wizerunek do potrzeb różnych rynków. Amerykańska i europejska wersja internetowej strony Chanel w subtelny sposób podkreśla inne zalety prezentowanych produktów. Co ciekawe, jedynie zapach No 5 przedstawiany jest podobnie, być może dla podkreślenia uniwersalnego charakteru perfum.

Nową tendencją na amerykańskim rynku jest poszukiwanie "wyjątkowości". Nie chodzi o to, by odmawiać komukolwiek dostępu do danego produktu, marki czy możliwości zakupów w danym sklepie, ale o to, by ten produkt, markę czy sklep zmienić w coś wyjątkowego, unikalnego i "polepszającego życie". Wymaga to stworzenia nastroju swoistego mistycyzmu i ponętności, bez negatywnego charakteru wykluczenia.

W coraz bardziej globalizującym się świecie marki luksusowe nadal uważnie muszą śledzić trendy na rynkach lokalnych. W końcu ci, którzy wydają kilkanaście tysięcy dolarów na nową torebkę Louisa Vuittona czy kosmetyki Chanel chcą, by o nich dbano i liczono się z nimi.

MZ

  • Pt., 11-08-2006 kate ;)
    no właśnie.. u nas jest straszny podział.. jesli cos jest luksusowej marki to tylko dla bogaczy.. a tak naprawde jest to wytrzymałe i wykonane z dobrych materiałow.. i warto wydać dużo pieniędzy by posiadac długo taki towar dobrej jakości
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 11-08-2006 gość
    co racja to racja, podział jest(niestety); w Stanach jak to zostało ukazane przez autora artykułu rzeczywiście znane marki są ogólnodostępne.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 11-08-2006 gość
    W artykule wielki blad nastepujacy:
    "W Japonii sytuacja przestawia się zgoła odmiennie. Bogaci klienci mogący sobie pozwolić na luksusowe marki to zwykle ludzie po 50-tce albo samotni, którzy nie dźwigają na barkach konieczności utrzymania całej rodziny."

    W Japoni studenci kupujac luksusowe ubranie jak normalnie, a po 30-tce tez kupuja najczesciej drogie ubranie bez bahania sie. Pamietaj, w Japoni jest inny system. Jest wielkszosc ludzi, ktorzi naleza do 'wysoko-sredniej klasy', ktora stac na luksus zwykle.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 11-08-2006 magda m.
    Autor artukulu zwrocil uwage na bardzo nieciekawe zjawisko szeroko obecne w Europie: wchodzisz do butiku i w jednej chwili wszystkie ekspednientki+ ochrona patrza na ciebie z gory do dolu. jesli jestes elegancko ubrana (szpilki i duza markowa torebka obowiazkowe), to milo sie do ciebie usmiechna i beda sluzyc pomoca na kazdym kroku.. jesli natomist wejdziesz w stroju sportowym, z pogarda uslyszysz: Just looking?! i nikt nawet sie toba nie zainteresuje. Sama doswiadczylam takiej sytuacji w Strassbourg'u, kiedy to moja kolezanke tak niemilo potraktowano.. i to paradoksalnie w butiku [sportowego] Lacoste ;) na szczescie nie zawsze sie tak dzieje.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 11-08-2006 Kamila
    Zgadzam się, z Kate, moim zdaniem wychodzi drożej jak się kupuje kilka tańszych niż jedno droższe(oczywiście nie mówmy o wyjątkach, gdzie czasem droższe jest felerne)
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 11-08-2006 po co przeplacac :P
    a ja "luksusowe marki" znajduje na lumpach :P....stamtad mnie przeciez nikt nie wyrzuci :P ....i co i tez mam ciuchy lacoste, calvina kleina i innych...i to za pare groszy a nie kilkaset zlotych albo i wiecej :P:P
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 11-08-2006 Mara
    ja tam nie patrze kupujac bluzke na firme tylko na kolor wzor itp. i oczywiscie na cene...nie widzi mi sie wydawac na jedna bluzke tyle za ile moglabym miec ich 10...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 11-08-2006 kaska
    polacy sa za biednym narodem zeby kupowac gowniane rzeczy w jakis tanich sklepach lepiej kupic raz a dobrze niz 10 razy jakas gowniana rzecz w ktorej pochodzisz gora miesiac...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 11-08-2006 gość
    nie chodzi o ilość kasy, tylko o styl i gust ubierania się. umiesz sie ubierac? to i w lumpku wyhaczysz cos dla siebie i bedziesz super wyglądac. kazdy głupi wie, ze nie jest cudem ubrać się pięknie za wielkie pieniądze. godne podziwu jest ubranie sie modnie za grosze!
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 11-08-2006 gość
    osobiście zaczynam dostrzegać wysoką klasę drogich ciuchów. często jest tak, że kupi się coś nawet w tej średniej klasie i po roku jest do wyrzucenia. więc zamiast dziesięciu takich ciuchów wole sobie kupić jedną, drogą rzecz. przynamniej wiem , że będę nosić ją przez kilka, a może nawet kilkanaście lat. moja mama kupiła kiedyś bardzo drogi sweter w markowym sklepie, teraz ja go noszę. chociaż kupiła go dziewięć lat temu nadal wygląda jak nowy. naprawdę warto kupować markowe ubrania. ale przyzanam rację, że w lumpexach też czasami trafiaja sie takie perełki wśród bylejakości.
    Odpowiedz Zgłoś
1 2 3