Modna parodia wielkich domów mody

0 Komentarzy
16 Zdjęć
Niedziela, 01-09-2013

Féline zamiast Céline, Homiés zamiast Hermés, Benzo zamiast Kenzo, Ill Slander zamiast Jil Sander i Ballin zamiast Balmain. Dość aroganckie parodiowanie największych i najbardziej luksusowych domów mody to jeden z trendów, który w ostatnim czasie zdobywa coraz większą rzeszę zachwyconych konsumentów, w tym także gwiazd.

Za znajomo brzmiącymi nazwami stoją między innymi Brian Lichtenberg, Conflict of Interest i Reason Clothing. Młode marki, które podejmują odważny dialog ze starymi graczami, za którymi stoi długa tradycja i potężny dział prawny.

Z parodiami jest bowiem problem prawny. Specjaliści od własności intelektualnej analizują poszczególne przypadki i zastanawiają się czy celowo przekręcona nazwa wypisana znajomą czcionką może wprowadzać klienta w błąd i czy tego typu projekty są w stanie nadszarpnąć reputację domów mody, a przez to obniżać – jeśli tak, to w jakim stopniu –wartość marek, z których ktoś robi sobie żarty. Problem jest złożony i niejednoznaczny. Z jednej strony jest szalenie cenna własność intelektualna, na bazie której firmy budują swoją wiarygodność i finansowy sukces, z drugiej prawo do wolności wypowiedzi artystycznej, którą te same firmy bardzo szanują. Jedni wybierają drogę bezwzględnej walki o swoje logo i znak towarowy, nieustępliwie zwalczając wszelkie przejawy i próby reprodukcji owych symboli. Inni do tematu podchodzą ze znacznie większym dystansem, a nawet doceniają pomysłową parodię. 

Moda uliczna często podejmuje dialog i staje się komentarzem do wydarzeń. Jest wyraźną reakcją na konkretne zjawiska i nierzadko niesie za sobą komunikat. Przedstawiciele sektora street-wear podkreślają, że to nowy rodzaj luksusu: zamiast kupować produkt udający towar luksusowy, manifestacja stosunku do ekskluzywnej mody. To już nie aspirowanie do Hermesa czy Céline, to wykorzystywanie pożądanych marek na własny, indywidualny sposób. Féline, Homiés czy Benzo są trochę prztyczkiem w nos luksusowego świata. Ta interesująca wymiana zdań nie jest zresztą jednostronna. Nie tylko street-wear czerpie z wielkiej mody. Najwięksi projektanci od lat uważnie przyglądają się ulicy, która wielokrotnie staje się dla nich ważnym źródłem inspiracji.  

AW

Modna parodia wielkich domów mody

Bluzy z kolekcji Brian Lichtenberg

  • Modna parodia wielkich domów mody
  • Modna parodia wielkich domów mody
  • Modna parodia wielkich domów mody
  • Modna parodia wielkich domów mody
  • Modna parodia wielkich domów mody
  • Modna parodia wielkich domów mody
  • Modna parodia wielkich domów mody
  • Modna parodia wielkich domów mody
  • Modna parodia wielkich domów mody
  • Modna parodia wielkich domów mody
  • Modna parodia wielkich domów mody
  • Modna parodia wielkich domów mody
  • Modna parodia wielkich domów mody
  • Modna parodia wielkich domów mody
  • Modna parodia wielkich domów mody
  • Modna parodia wielkich domów mody