Jak zarobić na huraganie

0 Komentarzy
14 Zdjęć
Sobota, 03-11-2012

Amerykanie liczą straty spowodowane huraganem Sandy. Zamknięto setki sklepów i biur, a miliony ludzi nie przyszło do pracy. Nowy Jork zamarł. Analitycy szacują, że straty ekonomiczne mogą wynieść nawet 20 miliardów dolarów

I kiedy jedni zabijali deskami zawsze efektowne witryny sklepowe (flagowy Saks Fifth Avenue na Manhattanie prezentował się szalenie przygnębiająco), inni postanowili żywioł wykorzystać i trochę na nim zarobić. 

„Sandy Sale” takie hasło wypuściła w świat marka American Apparel. „20-procentowa obniżka na wszystko przez następne 36 godzin. Na wypadek, gdybyś nudził się w czasie huraganu”. To wiadomość, którą otrzymali klienci American Apparel w stanach, które stały na drodze huraganu Sandy: Connecticut, Delaware, Massachusetts, Północna Karolina, New Jersey, Nowy Jork, Pensylwania, Virginia i Maryland.  

Na Twitterze zawrzało. Adresaci maila, nie przebierając w słowach, ostro skrytykowali promocję opierającą się na niszczącym żywiole. Nie zabrakło również oburzonych głosów, które deklarowały całkowity bojkot American Apparel.

Rzecznik marki za kontrowersyjne hasło i promocję przeprosił, zapewniając, że firma nie zamierzała nikogo urazić. Tłumacząc źródło pomysłu, podkreślał jak ogromne straty ponoszą zamknięte z powodu żywiołu sklepy. Promocja miała być próbą możliwie największego zminimalizowania tych dotkliwych szkód. American Apparel to marka, która szczyci się matką „Made in USA”, co również mocno akcentowano w komunikacje z wyjaśnieniami: „ludzie zapominają jak drogie jest prowadzenie marki „Made in USA”, jeśli ta promocja była błędem, zdecydowaliśmy się na nią tylko dlatego, żeby ratować firmę i jej pracowników”. Firma posiada fabryki w Los Angeles i jej cała kolekcja jest tam produkowana. 

American Apparel bardzo chętnie i często podkreśla swoją odpowiedzialność względem lokalnych społeczności. Tysiące miejsc pracy, godziwe pensje i świadczenia socjalne oraz zaangażowanie w problemu imigrantów to argumenty, które wielokrotnie padały w rozmowach, w których firma tłumaczyła się z wyzywających, niemal pornograficznych kampanii reklamowych. 

Założyciel i właściciel marki, Dov Charney, pierwszy prowokator i skandalista amerykańskiej branży odzieżowej uznał widać, że popularna strategia reklamowa „sex sells” może mieć wsparcie w postaci siejącego zniszczenie, groźnego żywiołu, który w ostatnich tygodniach zdominował życie Amerykanów. I choć w mediach trwają dyskusje, czy American Apparel po raz kolejny przekroczyła granice dobrego smaku, Dov Charney raczej się tym specjalnie nie przejmie. 

American Apparel nie jest zresztą jedyną marką, która postanowiła trochę zarobić na huraganie. Mniej spektakularnie i w znacznie mniejszej skali żywioł wykorzystał sklep internetowy Racked NY, który w ofercie „Frandenstorm Deals” (Okazje Sztorm-potwór) przedstawił kilka atrakcyjnych obniżek, dodając do nich również darmowy transport zamówienia na hasło „Sandyfreeship” (Sandy darmowa przesyłka). Dostało się również popularnej sieci GAP, która na Twitterze, w dniu gdy Sandy przechodził nad Nowym Jorkiem, zachęcała do robienia zakupów online. To że huragan uziemił w domach miliony ludzi nie oznacza przecież, że ludzie ci muszą rezygnować z zakupów. Żeby nie było tak zupełnie komercyjnie i bezdusznie, GAP komunikat opatrzył troskliwym „stay safe!”.

Wykorzystywanie tragedii do promocji, choć budzi niesmak, nie jest rzeczą nową. Nie tak dawno, również na Twitterze, skompromitował się sklep internetowy Celeb Boutique, który do promocji swojej sukienki Aurora użył miasta Aurora w amerykańskim stanie Colorado, które - będąc miejscem masakry na premierze nowego filmu o przygodach Batmana - stało się numerem jeden w międzynarodowych mediach. Celeb Boutique żartobliwie skomentował zbieżność nazwy i odsyłał do rzeczonej sukienki. Aurora „trend” spotkał się z miażdżącą krytyką. Przedstawiciele sklepu ostro się tłumaczyli. Zasadniczym elementem obrony miał być fakt, że siedziba firmy jest w Wielkiej Brytanii i to stamtąd pochodził niefortunny komunikat. Odległość od miejsca katastrofy sprawiła, że komentujący nie zdawał sobie sprawy z ogromu tragedii. 

Nieco bardziej zorientowały w świecie, choć równie mało subtelny w formułowaniu komunikatów promocyjnych, okazał się być Kenneth Cole, który dostępność swojej owej kolekcji reklamował w kontekście krwawych zamieszek w Egipcie.

AW

Jak zarobić na huraganie

Na wypadek, gdybyś nudził się podczas huraganu. 20% zniżki. Tylko 36 godzin. Tylko w stanach, przez które przejdzie Sandy. Kontrowersyjna promocja.

  • Jak zarobić na huraganie
  • Jak zarobić na huraganie
  • Jak zarobić na huraganie
  • Jak zarobić na huraganie
  • Jak zarobić na huraganie
  • Jak zarobić na huraganie
  • Jak zarobić na huraganie
  • Jak zarobić na huraganie
  • Jak zarobić na huraganie
  • Jak zarobić na huraganie
  • Jak zarobić na huraganie
  • Jak zarobić na huraganie
  • Jak zarobić na huraganie
  • Jak zarobić na huraganie