Jak skutecznie popsuć własny ślub?

Tagi: ślub, wesele
13 Komentarzy
9 Zdjęć
Poniedziałek, 21-05-2012

Co może się zdarzyć, żeby uznać ślub i wesele za katastrofę, a ten dzień za najgorszy w życiu? Oto lista rzeczy, które mogą skutecznie popsuć to wydarzenie. Jest ona tak samo istotna, jak dobre rady. Dzięki niej wiadomo, czego się wystrzegać i na co szczególnie uważać.

Oto przegląd najbardziej niewdzięcznych problemów i wpadek, których – jeżeli właśnie planujecie ślub – Wam nie życzymy:

Na ślubie:

• Spóźnienie na własny ślub - zdarza się... szczególnie, jeżeli para młoda znana jest z braku punktualności. Koniecznie zaplanujcie wszystko z odpowiednim zapasem czasu.

• Pomyłka podczas przysięgi - zdarza się notorycznie. Nie przejmujcie się więc tym zanadto. Przejęzyczenie nie popsuje ślubu. Wzbudzi rozbawienie. Aczkolwiek jeżeli powie się niewłaściwe imię panny lub pana młodego, to może pojawić się problem. Pomylić się może również ksiądz, na to jednak nie macie żadnego wpływu.

• Obrączki - brak obrączek, czyli świadek zapomniał, albo zgubił. Może też się zdarzyć, że spadną z tacy, czy poduszki. Wówczas rozpoczyna się krępująca pogoń za toczącymi się po podłodze obrączkami, albo poszukiwania ich pod ołtarzem, nogami gości, albo sutanną księdza.

• Perypetie z welonem - jeżeli jest szczególnie długi, zdarza się, że przytnie się go drzwiami samochodu, ktoś na niego nadepnie, panna młoda zahaczy o coś i welon spadnie, podrze się, albo popsuje fryzurę. Warto na niego uważać.

Na weselu

• Goście. Częsty problem to złe usadzenie gości. Posadzone obok siebie skłócone ciotki, albo rozwiedzione małżeństwo nie przyczyni się do dobrej atmosfery. Podobnie jeżeli rozdzielicie grupę dobrych znajomych i posadzicie pomiędzy nimi niedosłyszącego wujka, goście mogą nie być zadowoleni. Warto poświęcić dużo uwagi dobremu rozplanowaniu gości.

• Pijani goście. Zawsze istnieje możliwość zepsucia wesela przez kogoś z zaproszonych. Wyjątkowo pijani goście, albo (oby nie!) państwo młodzi, potrafią powiedzieć niestosowne rzeczy w niestosownym momencie, albo obrazić innych.

• Brylująca w towarzystwie teściowa. Według niektórych, też może działać na nerwy zgromadzonych, zwłaszcza synowej albo zięciowi.

• Brak kultury. To już kwestia leżąca po stronie gości. Ci, którzy podczas pierwszego tańca wychodzą na papierosa, więcej czasu spędzają spacerując po okolicy, czy w pokojach hotelowych mogą zirytować pozostałych. Szczególnie niedobrze, jeżeli jest to większa grupa, której nieobecność jest wyraźnie widoczna na parkiecie i przy stołach.

• Kolejną zmorą może się stać klimatyzacja podczas wesel w ciepłe dni. Warto upewnić się, że w sali będzie panowała odpowiednia temperatura, a goście nie będą się pocili i mdleli.

• Menu. Jedzenie może przysporzyć niemałych problemów. Posiłki mogą być podawane z opóźnieniem, potrawy mogą być niesmaczne, a co najgorsze nieświeże. Zatruci goście i ból brzucha to porażka. Kolejna klęska to sytuacja, kiedy brakuje jedzenia. Głodni goście to szybko opuszczający imprezę goście. Chyba, że o to wam chodzi.

• Alkohol. Tu istnieje dużo możliwości popsucia wesela. Za mało alkoholu, czyli wódka, która kończy się o godzinie 23:00. (Są oczywiście wesela, na których w ogóle nie serwuje się alkoholu - wówczas nie ma mowy o porażce. Warto jednak uprzedzić o tym fakcie gości). Ciepła wódka to kolejny poważny problem. Wódka z niesprawdzonego źródła. Oprócz tego istnieje problem innych alkoholi - brak czegokolwiek innego niż wódka, dla wielu osób może być kłopotem. Słodkie wino, zamiast wytrawnego, itd.

• Podarcie albo poplamienie sukni ślubnej. Jeżeli to mała szkoda, to nie warto się tym przejmować, ale jeżeli na sukni wylądował cały talerz zupy to może zabraknąć sił na utrzymanie dobrego humoru.

• Problem z garderobą, czyli kolejne problemy techniczne. Na przykład pannie młodej zsunie się gorset, złamie obcas (a nie ma zapasowej pary butów), albo panu młodemu pękną spodnie.

• Zdrowie. To trudne do przewidzenia, ale warto szczególnie o siebie zadbać przed ślubem. Bo o ile przeziębienie da się na weselu w miarę ukryć i przeżyć, o tyle ospa wietrzna czy złamana ręka nie dadzą o sobie zapomnieć.

• Orkiestra. Zdarza się, że po godzinie jest totalnie pijana. Albo, że dojeżdża z kilkugodzinnym opóźnieniem, albo nie dociera w ogóle. Pech również może dosięgnąć sprzętu, który popsuje się w trakcie wesela.

• Fotograf lub kamerzysta dzwonią w ostatniej chwili z informacją, że nie dojadą na czas, bo stoją w korkach, zepsuł im się samochód, albo wypadło im coś ważnego.

Nikomu nie życzymy żadnej z powyższych rzeczy. Jednocześnie jednak pocieszamy, że z większości z tych opresji da się wyjść cało. Na każdą sytuację znajdzie się jakieś rozwiązanie. Szczególnie dobrze radzą sobie z takimi sprawami konsultantki ślubne, które przeżyły niejedną taką "tragedię".  Poza tym, to co dla jednego będzie katastrofą, ktoś inny może potraktować z przymrużeniem oka. Niezależnie od tego, co się wydarzy, jako antidotum warto zastosować poczucie humoru.

AWP

  • Pn., 21-05-2012 Gość
    jak skutecznie popsuc swój slub? odwołać go w ostatniej chwili ewentulanie rozstac sie z osoba z ktora jest sie zareczonym od lat i wszytsko jest juz gotowe :P
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 21-05-2012 iranka
    A jak tego wszystkiego uniknąć? Ślub wziąć w USC z garstką najbliższych ludzi jako gośćmi a wesele olać zupełnie. Szkoda kasy i nerwów. Nie rozumiem tej całej tradycji ślubu z pompą. To dzień tych dwojga ludzi, którzy się kochają, a nie zastępów ciotek i kuzynek "jak to nie będzie wesela?!".
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 21-05-2012 Gość
    co by się nie działo, nie można się przejmować. i będzie ok :)
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 21-05-2012 Gość
    maxx (Pn., 21-05-2012) napisał:

    iranka (Pn., 21-05-2012) napisał:

    A jak tego wszystkiego uniknąć? Ślub wziąć w USC z garstką najbliższych ludzi jako gośćmi a wesele olać zupełnie. Szkoda kasy i nerwów. Nie rozumiem tej całej tradycji ślubu z pompą. To dzień tych dwojga ludzi, którzy się kochają, a nie zastępów ciotek i kuzynek "jak to nie będzie wesela?!".





    Dokładnie. Najczęściej im większa pompa na weselu tym większy huk przy rozwodzie :P



    Im skromniejszy i szybszy ślub na łapu capu tym szybki rozwód tak bym to powiedziała. Chodzę na wesela do rodziny i znajmomych i jeszcze się nikt nie rozwiódł z tych ludzi. Są szczęśliwi a ich śluby były planowane z dużym wyprzedeniem. Decyzje o ślubie dokładnie przemyślane. Do tego mają piękne wspomnienia z pięknego ślubu i wesela a nie z ponurej sali w USC.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 21-05-2012 Gość
    Im skromniejszy i szybszy ślub na łapu capu tym szybki rozwód tak bym to powiedziała. Chodzę na wesela do rodziny i znajmomych i jeszcze się nikt nie rozwiódł z tych ludzi. Są szczęśliwi a ich śluby były planowane z dużym wyprzedeniem. Decyzje o ślubie dokładnie przemyślane. Do tego mają piękne wspomnienia z pięknego ślubu i wesela a nie z ponurej sali w USC. [/author] dokladnie.. szybki slub w USC to zaden slub... Zbyt latwo jest sie z niego wywiazac... Nie to co koscielny...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 21-05-2012 Gość
    Gość (Pn., 21-05-2012) napisał:

    maxx (Pn., 21-05-2012) napisał:




    Dokładnie. Najczęściej im większa pompa na weselu tym większy huk przy rozwodzie :P





    Im skromniejszy i szybszy ślub na łapu capu tym szybki rozwód tak bym to powiedziała. Chodzę na wesela do rodziny i znajmomych i jeszcze się nikt nie rozwiódł z tych ludzi. Są szczęśliwi a ich śluby były planowane z dużym wyprzedeniem. Decyzje o ślubie dokładnie przemyślane. Do tego mają piękne wspomnienia z pięknego ślubu i wesela a nie z ponurej sali w USC.



    To, że ktoś nie wyprawia hucznego wesela, nie znaczy, że nie przemyślał decyzji o małżeństwie. Skromny nie znaczy pośpieszny i bezmyślny. Ja planuję skromny ślub bo marzę o egzotycznej podróży poślubnej :)
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 21-05-2012 iranka
    Gość (Pn., 21-05-2012) napisał:



    Im skromniejszy i szybszy ślub na łapu capu tym szybki rozwód tak bym to powiedziała. Chodzę na wesela do rodziny i znajmomych i jeszcze się nikt nie rozwiódł z tych ludzi. Są szczęśliwi a ich śluby były planowane z dużym wyprzedeniem. Decyzje o ślubie dokładnie przemyślane. Do tego mają piękne wspomnienia z pięknego ślubu i wesela a nie z ponurej sali w USC.


    Ja i mój narzeczony jesteśmy osobami niewierzącymi, dlatego ślub kościelny to by była jedynie farsa dla rodziny. Nie rozumiem dlaczego uważasz ślub cywilny za mniej trwały od kościelnego. Bo co? Łatwiej o rozwód? Jeśli "małżeństwo" trwa tylko dlatego, że trudno o rozwód, to dopiero jest ponure.
    btw ponurych USC, w moim miasteczku Urząd Stanu Cywilnego znajduje się w pięknym zabytkowym ratuszu, uważam to miejsce za dużo stosowniejsze niż kościół z obrazami martwego człowieka na ścianach.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 21-05-2012 Gość
    u nas na slubie świadkowie się spóżnili, bo ksiądz ich przytrzymał przy podpisywaniu dokumentów, klima nie działała ale i tak wszyscy byli zadowoleni i bawilismy sie super:)
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 21-05-2012 Gość
    Gość (Pn., 21-05-2012) napisał:

    maxx (Pn., 21-05-2012) napisał:

    iranka (Pn., 21-05-2012) napisał:

    A jak tego wszystkiego uniknąć? Ślub wziąć w USC z garstką najbliższych ludzi jako gośćmi a wesele olać zupełnie. Szkoda kasy i nerwów. Nie rozumiem tej całej tradycji ślubu z pompą. To dzień tych dwojga ludzi, którzy się kochają, a nie zastępów ciotek i kuzynek "jak to nie będzie wesela?!".







    Dokładnie. Najczęściej im większa pompa na weselu tym większy huk przy rozwodzie :P





    Im skromniejszy i szybszy ślub na łapu capu tym szybki rozwód tak bym to powiedziała. Chodzę na wesela do rodziny i znajmomych i jeszcze się nikt nie rozwiódł z tych ludzi. Są szczęśliwi a ich śluby były planowane z dużym wyprzedeniem. Decyzje o ślubie dokładnie przemyślane. Do tego mają piękne wspomnienia z pięknego ślubu i wesela a nie z ponurej sali w USC.



    haha skad wiesz ze sa szczesliwi? mieszkasz z nimi?
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 21-05-2012 Gość
    Gość (Pn., 21-05-2012) napisał:

    Im skromniejszy i szybszy ślub na łapu capu tym szybki rozwód tak bym to powiedziała. Chodzę na wesela do rodziny i znajmomych i jeszcze się nikt nie rozwiódł z tych ludzi. Są szczęśliwi a ich śluby były planowane z dużym wyprzedeniem. Decyzje o ślubie dokładnie przemyślane. Do tego mają piękne wspomnienia z pięknego ślubu i wesela a nie z ponurej sali w USC.

    dokladnie.. szybki slub w USC to zaden slub... Zbyt latwo jest sie z niego wywiazac... Nie to co koscielny... [/author] ale bzdura...ktoś może brać ślub w urzędzie, bo ma takie przekonania, albo planuje skromny budżet i dlatego uroczystośc też jest skromna...nasi rodzice, tzn. np. dzisiejsi pięćdziesięciolatkowie brali zawsze ślub cywilny i tylko niektórzy brali kościelny, nie było konkordatowych i rozwodzili się dużo rzedziej. Co też, swoją drogą, nie świadczy o jakości ich pożycia.
    Odpowiedz Zgłoś
1 2