Gotowanie w pracy. Patent na zdrowie i integrację

12 Komentarzy
5 Zdjęć
Poniedziałek, 12-11-2012

Moda na gotowanie zatacza coraz szersze kręgi. Zaintrygowanie telewizyjnymi programami kulinarnymi i serialami z kuchnią w tle przejawia się w codziennym życiu. Zamiast zupek z paczki gotuje się zdrowe posiłki, obok dań polskich pojawiają się także innych narodowości. Trend widoczny jest głównie w domach, błędem jest jednak uważać, że się do nich ogranicza.

Traktowanie gotowania jako hobby i przyjemności, a nie obowiązku, powoduje, że oddają mu się także pracownicy w swoich biurach, zwłaszcza takich, gdzie dzień pracy trwa dłużej niż ustawowe osiem godzin. W porze lunchu zbierają się w firmowej kuchni i konsumują wspólnie przygotowane posiłki. Menu może być szerokie – od warzywno-mięsnych sałatek do przygotowywanych trochę naprędce dań z grilla.

Pora obiadu w pracy to czas na chwilę wytchnienia, ale i rozmów ze współpracownikami. W wielu polskich firmach nadal spędza się ją w stołówce, o ile takowa istnieje. Gotowaniu oddaje się wtedy zatrudniony w niej kucharz. Częściej spotykana jest niewielka firmowa kuchnia, z dostępem do czajnika, a w najlepszym przypadku – także do lodówki i mikrofalówki.

Możliwość gotowania w pracy jest ściśle uzależniona od wyposażenia kuchni. Dlatego sprzyja mu pomieszczenie nie tylko ze zlewozmywakiem i lodówką, ale i kuchenką elektryczną lub gazową, do tego ze stołami i krzesłami, ponieważ od wspólnego gotowania jeszcze bardziej pracowników integruje wspólne jedzenie.

Jak wygląda wspólne gotowanie w miejscu pracy i dlaczego korzystają na nim zarówno pracownicy, jak i pracodawcy? Po pierwsze – produkty. Te przynoszone są przez pracowników na zmianę z domu, kupowane w sklepiku po sąsiedzku lub zamawiane w sieci. Na topie są m.in. produkty ekologiczne dowożone klientowi pod drzwi.

W ramach gotowania można wyznaczyć dyżury – każdy gotuje coś innego dnia. Rozwiązaniem jest powierzenie tego „obowiązku” osobie, która przygotowanie posiłków traktuje jak zabawę. Najlepiej jest oczywiście o menu i jego realizacji decydować wspólnie, to jednoczy pracowników. Poza integracją, wspólne gotowanie oznacza ponadto jedzenie zdrowsze od np. zamawianej telefonicznie pizzy i tańsze od lunchu w barze.

Gotowanie w pracy przynosi wymierne korzyści tak pracownikom, jak i im chlebodawcom. Pracownik zintegrowany z innymi, syty, najedzony zdrową żywnością, a nie zamiennikami z paczki, to osoba bardziej produktywna i przyjaźniej nastawiona do miejsca pracy.

MM

  • Pn., 12-11-2012 McDa
    do pracy sie chodzi aby pracować i zarabiać. gotowanie i celebrowanie jedzenia jest tam trochę nie na miejscu. przyjaźnie zawiązane w pracowej kuchnio-jadalni? wolne żarty.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 12-11-2012 Gość
    Jestem za przyjazną konsumpcją wspolnych kanapek w firmie.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 12-11-2012 Gość
    Dla mnie to strata czasu, mamy tak w pracy, jedna osoba zawsze gotuje, bo jest kuchnia, wyposażenie itp. Nie mam zbyt dużo czasu na celebrację pożywienia i zwykle nie jem, bo jestem zajęta, a potem biuro zamienia się w knajpę (wywietrzyć zapach też nieraz trudno)- jednak większej integracji to wcale nie sprzyja...
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 12-11-2012 BDD
    McDa (Pn., 12-11-2012) napisał:

    do pracy sie chodzi aby pracować i zarabiać. gotowanie i celebrowanie jedzenia jest tam trochę nie na miejscu. przyjaźnie zawiązane w pracowej kuchnio-jadalni? wolne żarty.

    W strasznie smutnym miejscu pracujesz w takim razie. I co, w takich warunkach chce Ci sie pracowac, bo ja bym juz dawno zrezygnowal. Moze czas zmienic prace na cos fajniejszego?
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pn., 12-11-2012 Czarny P
    Oczywiście to dobry pomysł,ja i moi koledzy w latach 80-90 sami sobie gotowaliśmy jedzonko w pracy z tym że każdy dla siebie(czasami się wymienialiśmy) z przyniesionych domowych zasobów. Było i smacznie i towarzysko. Po dobrym jedzonku mogliśmy po godzinach pracować do późnej nocy. Zresztą w kolejnej firmie również gotowałem w pracy z tym że już tylko dla siebie(pracowałem sam w biurze).
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 13-11-2012 Gość
    pieprzyć pracę, liczy się własna DG
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 13-11-2012 Manutek
    A moim zdaniem, wszędzie jest dobre miejsce na celebrowanie jedzenia. W końcu niejedne badania mówią, że pracownik najedzony to pracownik wydajny, który o wiele szybciej wykonuje swoje zadania. Poza tym dla wielu firm to również dobry pomysł na marketing wewnętrzny i dbanie o spójny wizerunek całej firmy. Przykładowo w takiej Organic Farma Zdrowia aż miło się patrzy, gdy wszyscy jedzą ekologicznie, przygotowują smakołyki ze swoich produktów - to podwyższa wiarygodność firmy, potwierdza zaangażowanie. Analogicznie do sieci odzieżowej, gdzie ekspedientki chodzą w markowych ubraniach. Trochę gorzej może to wypadać w firmie finansowej - garnitury uniemożliwiaą swobodne gotowanie :-D
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 13-11-2012 Gość
    Fajna sprawa, gorzej tylko jak ktoś jest weganem, ktoś wegeterianinem, a ktoś jeszcze trzeci np. bezglutenowcem. Ale generalnie, jak gotować to tylko ekologicznie! Wiedzieliście, że przeciętnie produkt ekologiczny zawiera między innymi 27% więcej witaminy C, 21% więcej żelaza, 29,3% więcej magnezu, 13,6% więcej fosforu? No i po takim posiłku, to byłby dopiero power do pracy!
    Odpowiedz Zgłoś
  • Wt., 13-11-2012 dobry kapitalista
    To jest dużo lepszy pomysł na integrację pracowników niż jakieś "wyjazdy integracyjne". Wiadomo, że nic tak nie łączy ludzi, jak posiłek przy wspólnym stole. Sam miesiąc temu wprowadziłem taki zwyczaj w mojej firmie - raz w tygodniu jemy obiad. A że biuro mamy w Krakowie, blisko Organica, to tam zaopatrujemy się w ekologiczne pordukty, by było jeszcze smaczniej. To nie musza być wykwintne dania, przygotowanie + jedzenie = 1 godzina, ale efekt HRowy znakomity.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 14-11-2012 gosc
    polecam strone http//intopassion.pl
    Odpowiedz Zgłoś
1 2