Dziecięcy savoir-vivre - coś o czym rodzice zapominają!

39 Komentarzy
7 Zdjęć
Niedziela, 19-08-2012

W czasach kiedy dominuje model bezstresowego wychowania trudno czasem uchwycić równowagę między tym jak dzieci się zachowują a tym jak powinny. Potrzebna jest cierpliwość i czas, które niekiedy działają niestety na niekorzyść dorosłych. Dlatego kiedy w końcu pociecha opanuje pewne umiejętności albo zrozumie dlaczego danych rzeczy się nie robi, a które natomiast powinno, oznacza to niewątpliwy sukces. Wywieranie jakiejkolwiek presji na dziecko nie jest mile widziane ani przez otoczenie ani samych rodziców. Nie o przymus jednak chodzi, tylko o podstawowe nawyki oraz odruchy, które najmłodsi powinni znać i stosować. Dorośli często przymykają oko na niektóre kwestie, usprawiedliwiając taki fakt tłumaczeniem, że prędzej czy później dziecko i tak je opanuje. Jednak później może być bardzo odległe w czasie a dobre praktyki warto zaszczepić jak najwcześniej i w najmniej inwazyjny sposób.

Ostatnio do łask wrócił temat zachowania dzieci w restauracji. Pewna pizzeria w USA zakazała nawet przychodzenia z dziećmi, ponieważ za bardzo hałasowały, przeszkadzały innym klientom, bałaganiły. Decyzja bardzo kontrowersyjna, ale mająca podłoże na realnych obserwacjach, że dzieci nie potrafią zachować się w miejscu publicznym takim jak restauracja.

Jak nauczyć kilkulatka dobrych manier przy stole? Najlepiej zacząć od posiłków w domu. Eksperci radzą aby co najmniej klika razy w tygodniu jadać wspólnie, całą rodziną. Pierwsze zasady to umieszczenie serwetki na kolanach i jedzenie za pomocą sztućców a nie przy użyciu rąk. Zwracajmy uwagę, jeśli dziecko mówi z pełną buzią albo je nie zamykając ust. Ważne jest też żeby podczas posiłku przez cały czas siedziało przy stole do momentu aż wszyscy skończą. Pierwsza wizyta w restauracji powinna odbyć się w miejscu wcześniej sprawdzonym. Jest wtedy gwarancja, że obsługa i menu będą przygotowane na wizytę maluchów. Posiłek poza domem ma być krótki - najlepiej jeśli będzie to np. deser. Dziecko powinno także otrzymać menu, w ten sposób, nawet gdy jeszcze nie umie czytać, poczuje się ważne.

Podczas wspólnych posiłków dorośli powinni wyłączyć telefony i inne elektroniczne urządzenia (telewizor, radio, iPod), które mogą rozpraszać. Dzieci muszą wiedzieć, że np. rozmowa przez komórkę przy stole jest złym nawykiem. Należy używać zwrotów grzecznościowych: czy mógłbyś podać, poproszę, dziękuję. Im częściej maluchy słyszą takie zwroty, tym będą one dla nich bardziej naturalne. Kiedy zamówione jedzenie nie spełnia naszych oczekiwań, najpierw weźmy głęboki oddech a dopiero potem wezwijmy kelnera i grzecznie, delikatnie zwróćmy uwagę, że jesteśmy niezadowoleni. Wytłumaczmy dziecku dlaczego tak postąpiliśmy.

To normalne, że pociechy będą się nudzić. Niektórzy rodzice przynoszą do restauracji gry albo zabawki i pozwalają dzieciom się nimi bawić w oczekiwaniu na zamówienie. W ten sposób absorbują ich uwagę oraz kontrolują zachowanie. Dobrze jest zwrócić uwagę na kwestię rozpoczęcia posiłku. Powinno się go zaczynać wspólnie, kiedy wszyscy już otrzymają zamówienia, chyba że ostatnia oczekująca osoba wyrazi zgodę na to aby zacząć bez niej. Stosuje się grę, która  minimalizuje zniecierpliwienie. Wszyscy powinni usiąść na dłoniach, a ten kto pierwszy ruszy rękoma - przegrywa.

Podczas posiłku warto powiedzieć dziecku z czego składa się danie, jakie witaminy czy wartości odżywcze zawiera. Ono też musi wiedzieć co je.

EM

  • Śr., 22-08-2012 Gość
    mamcia (Sob., 18-08-2012) napisał:

    ja stale kłoce sie z mezem,bo ja za kare naszego 6 latka wstawiam do kąta;powiem za co ,wytlumacze co i dlaczego..i jak.a mąż zawsze go zbije!!! biedny nieraz nie wie za co,!mowie mezowi,ze bicie nic nie daje,to mowi :to wychowuj go sama,ja sie nie wtrącam!zobaczysz jak ci wpier...za pare lat!!! dziecko potrzebuje dwojga rodzicow,ale kurcze bez przemocy!!!co wy na to??



    Ja mam podobny problem,mój mąż nie uderzył co prawda dziecka,ale ma dopiero 2 lata.Ciągle jednak krzyczy i zabrania dziecku wszystkiego.Widzę,że ma takie momenty,że chętnie dałby klapa w pieluchę,a ja jestem przeciwniczką bicia.Jeżeli zobaczyłabym,że mój mąż bije dziecko,zwłaszcza że ja się z tym nie zgadzam,to stanęłabym i powiedziałabym,żeby najpierw mnie uderzył jeśli chce dziecko bić,a jak się nie podoba to niech spier.....
    Odpowiedz Zgłoś
  • Śr., 22-08-2012 mamcia
    Dzieki za rady!co ciekawe to nasz syn przepada za tatunciem>Nie ma go calymi dniami,wraca wieczorami i dziecko wybacza szybko klapsa!a cale wychowanie spada na mnie!to i tak mi super idzie,bo syn jest kulturalny,w szkole chwalony,czyta,pisze...choc jak kazde dziecko czasem ma cos za uszmi:-)
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 24-08-2012 Gość
    mamcia (Sob., 18-08-2012) napisał:

    ja stale kłoce sie z mezem,bo ja za kare naszego 6 latka wstawiam do kąta;powiem za co ,wytlumacze co i dlaczego..i jak.a mąż zawsze go zbije!!! biedny nieraz nie wie za co,!mowie mezowi,ze bicie nic nie daje,to mowi :to wychowuj go sama,ja sie nie wtrącam!zobaczysz jak ci wpier...za pare lat!!! dziecko potrzebuje dwojga rodzicow,ale kurcze bez przemocy!!!co wy na to??


    Jak by Twoje tłumaczenie było skuteczne, to ojciec nie musiałby go bić.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 24-08-2012 Gość
    Gość (Wt., 21-08-2012) napisał:

    ja na Twoim miejscu postawiłabym draniowi(mężowi) ultimatum. albo zacznie kochac i szanować dziecko albo odchodzisz! to że on je bije a z Ciebie traktuje jak przedmoit w tym wypadku, oznacza że jest on strasznie słabym mężczyzną! takim malutkim możesz mu to powiedzieć zero faceta!mam przykład po sąsiedzku, ojciec bił dzieci teraz sa dorośli nadal traktuje ich jak gówna a oni jako 30 latkowie są nieszczęśliwi w swoich rodzinach i zaczynają robić to samo z własnymi dziećmi! krzywdzą je. ultimatum albo ratuj soje dziecko bo obiecuję Ci, bedzie nieszczęśliwe!ja też mam dfziecko nie bijemy, ROZMAWIAMY i jesteśmy z niej strasznie dumni zawsze i wszędzie! jest po prostu grzeczna i radosna!


    To wy bezstresowi traktujecie dziecko bez szacunku, jakby by, nawet małe dziecko rozumie za co dostało klapsa. Co innego klaps, a co innego traktowanie kogoś jak g....o.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Sob., 01-09-2012 Misiek
    "ale mająca podłoże na realnych obserwacjach," AUTOR! AUTOR! Do szkoły!!!!
    Odpowiedz Zgłoś
  • Sob., 01-09-2012 Anka
    Bo teraz i rodzice schamieli i dzieci nie potrafią nauczyć. Masakra. Gimnazjaliści nie noszą chusteczek do nosa! Licealiści nie zakrywają ust przy ziewaniu. ALE w autobusie czy w tramwaju zasłonięcie ust przy ziewaniu to RZADKOŚĆ. Prostactwo się szerzy.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Sob., 01-09-2012 Szok
    Scenka z Warszawskiego Wordu: wchodzi mężczyzna (ok 30tki) i o coś pyta.Odpowiada kobieta (też ok 30) . On na to: "no, gitara" A nie wyglądał na analfabetę, czy upośledzonego.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Sob., 01-09-2012 litości!
    "Ważne jest też żeby podczas posiłku przez cały czas siedziało przy stole do momentu aż wszyscy skończą" - Drodzy "dziennikarze"! To: "," jest przecinek.Do używania!
    Odpowiedz Zgłoś
  • Czw., 13-09-2012 frapola

    Stosowanie kar i wynagrodzen jest dobra metoda i tego sie trzymalam. Wychowalismy dwoch synow i nigdy sie nie wstydzilam za swoje dzieci:)[/author]
    Latwo Ci mowic jak nie maials w domu niejadkow. Moja corka od maluszka nic nie che jesc, wcale nie wykazuje zinteresowania jedzeniem i jak bym jej na sile wrecz nie poila i karmila doslownie ganiajac za na z jedzeniem i wykorzystujac kazda mozliwosc by cos do buzi wepchnac to pewnie nawet pierwszych kilku tygodni by nie przezyla [/author]
    boshe jakas ty glupia..
    Odpowiedz Zgłoś
1 2 3 4