Bizantyjska przesada jest passe

13 Komentarzy
4 Zdjęcia
Piątek, 19-10-2012

Meble niczym eksponaty, korytarze jak bieżnie - takie wrażenie można odnieść po wejściu do olbrzymich domów, którym bliżej raczej do ekskluzywnych hoteli niż oazy spokoju. To jednak nie zraża ich właścicieli, którzy w ten sposób starają się zyskać przychylność znajomych czy podnieść samoocenę. Nie wiadomo, czy z rodziną planują się w tych domach bawić w chowanego, ważne, że dom jest duży, drogi i „wypasiony”. Cóż, ta próba zaimponowania innym może przynieść jednak odwrotny skutek.

Tam, gdzie są bogaci, są i duże wydatki. Konsumentom może wydawać się, że z zewnątrz wygląda to dobrze, w rzeczywistości - często sprawia, że postrzegani są jako ludzie płytcy. Wydawanie pieniędzy na prawdziwe pasje może czynić życie ciekawszym, ale oddzielenie płytkości od dobrze przeżytego życia bywa nie lada wyzwaniem. To właśnie powód rozrzutności jest tu istotny. Wiele rzeczy, na które bogacze wydają pieniądze, jest po prostu bezsensownych.

Każdy zakup może być postrzegany w dwojaki sposób. O ile drogi sportowy samochód w przypadku fascynata motoryzacji da się bez problemu wyjaśnić, o tyle u pozostałych może być postrzegany jako efekt kryzysu wieku średniego. Podobnie rzecz ma się z chirurgią plastyczną, kiedy zabiegi nie są w żaden sposób uzasadnione klinicznie, a decydujące się na nie osoby udają, że się nie starzeją.

Duża część nabytych rzeczy ma po prostu istnieć. Nieważne, że kosztowały, ważne, żeby były. Dlatego wiele drogich łodzi jest niewykorzystanych. Kupienie jachtu dla samego faktu posiadania przeczy wyższemu statusowi społecznemu. Rzecz w tym, by tę łódź wykorzystać, choćby w celu organizacji towarzyskich spotkań. Owszem, jej utrzymanie i rejsy kosztują, ale jeśli ktoś decyduje się na zakup i nie jest świadomy tych kosztów, naraża się na śmieszność.

Jest taka grupa nabywanych przedmiotów, których przesady nie da się wytłumaczyć w rozsądny sposób. Nadmiar biżuterii nie ma nic wspólnego z elegancją, jest natomiast krzykliwy. Także w przypadku ubrań między dobrym smakiem i jego brakiem jest cienka granica. Wyżej wspomniane domy o powierzchni zbliżonej do wielkości przeciętnego pasażu handlowego także bywają okazem „bizantyjskiej przesady”. Jeśli jego utrzymanie wymaga zatrudnienia wielu osób, wyraźnie jest zbyt duży. Co więcej, otaczanie się służbą może psuć atmosferę i powodować niezręczne sytuacje.

Ostentacyjna konsumpcja naprawdę nie powoduje, że inni lubią nas bardziej, nawet, jeśli wzrasta nasza popularność. Stąd niedaleko do wizerunku osoby płytkiej i rozrzutnej.

Prawdziwym absurdem jest otaczanie się drogimi przedmiotami, by chwalić się bogactwem, kiedy bardzo bogatym się nie jest. Tu pozorne bogactwo, np. w postaci rozbudowanej garderoby z markowymi ubraniami, przynosi podobny skutek, jak nabywanie „podróbek”. To powody, dla których przesadę zaczyna zastępować minimalizm. Tylko jak długo on przetrwa, biorąc pod uwagę jak trudno wyleczalny jest zakupoholizm?

  • Czw., 18-10-2012 Arti
    Bzdurne gadanie. Punkt widzenia zależy od punktu widzenia. Dla jednego bezsensowne wydawanie pieniędzy to np kupno dobrze wyposażone kombi za 150 tys zł i zakupy w Almie a dla innego Ferrari. Poza tym kto bogatemu zabroni!? Należy również pamiętać że to nie biedni napędzają gospodarkę!!!!
    Odpowiedz Zgłoś
  • Czw., 18-10-2012 Gość
    Arti (Czw., 18-10-2012) napisał:

    Bzdurne gadanie. Punkt widzenia zależy od punktu widzenia. Dla jednego bezsensowne wydawanie pieniędzy to np kupno dobrze wyposażone kombi za 150 tys zł i zakupy w Almie a dla innego Ferrari. Poza tym kto bogatemu zabroni!? Należy również pamiętać że to nie biedni napędzają gospodarkę!!!!



    Dokładnie! Widać że autor jest zły na świat i próbuje sobie wmówić że pieniądze nie dają wygodnego życia.
    Odpowiedz Zgłoś
  • Pt., 19-10-2012 rar
    no tak... tyle, ze problem przesadnego bogactwa wiekszosci czytajacych raczej nie dotyczy:]
    Odpowiedz Zgłoś
1 2