Anna Mróz, Przemek Gibaszewski: Tworzymy rzeczy na lata, a nie jeden sezon

8 Komentarzy
24 Zdjęcia
Czwartek, 18-10-2012

Chcemy wszystkie kobiety widzieć bardziej kobiece, odważne i seksowne - mówią twórcy młodej marki Papillon, która zadebiutowała w styczniu tego roku. Co sądzą o pracy z sieciami odzieżowymi, kolekcjach plus size, jakie mają plany?

Na pytania LuxLux.pl odpowiadają jedni z najbardziej doświadczonych polskich stylistów, a obecnie - także projektanci mody: Anna Mróz i Przemek Gibaszewski.

Do niedawna byliście znani jako styliści, teraz także jako projektanci. Skąd decyzja o utworzeniu własnych kolekcji?

To takie marzenie, które ciągle tkwi w głowie i czeka na odpowiedni moment. Ten moment nadszedł przy okazji współpracy z marką Deni Cler. Zaczęło się od pracy nad wizerunkiem Kasi Niezgody i chyba zdaliśmy egzamin, bo rozpędziliśmy się do stworzenia czterech specjalnych linii odzieżowych. Zwyczajnie nie było już odwrotu.

Pisząc o swojej marce, twierdzicie „dajemy nowe życie nieśmiertelnej klasyce”. Jak rozumiecie klasykę, na jakie fasony stawiacie?

Stawiamy głównie na proste formy, dorzucając małe smaczki w detalach, cięciach, często kontrastach na pozór nie do przyjęcia. Uwielbiamy stosować futurystyczne tkaniny przy zachowaniu klasycznej formy, co możemy właśnie nazwać „nadawaniem nowego życia”.

Do jakich kobiet kierujecie swoje kolekcje?

Wiek nie ma dla nas żadnego znaczenia. Nasza kobieta to kobieta z klasą, pewna siebie, ceniąca wysoką jakość i świetne tkaniny. Większość naszych klientek to zdecydowane i silne kobiety, które lubią bawić się modą.

Wasza najnowsza kolekcja pasuje też oczywiście puszystym paniom?

Nie da się zadowolić każdego, ale rzeczywiście nam chyba wychodzi to zupełnie naturalnie.

Wasze stroje leżą świetnie zarówno na szczupłych, jak i nieco tęższych kobietach. Jak tego dokonujecie, w czym tkwi sekret? Rzadko się to zdarza, zwykle kolekcje wyglądają dobrze tylko na kobietach o idealnych kształtach.

Dziękujemy za komplement. Większym rozmiarom przypisuje się zwykle jakieś „złote zasady ubioru”. My natomiast mamy swoją teorię, że to nie waga jest wyznacznikiem, ale proporcje sylwetki. Kobieta w rozmiarze 46 może wyglądać tak samo dobrze jak inna w tym samym ciuchu w rozmiarze 36. My nie boimy się dopasowanych fasonów, ostrych kolorów i śmiałych połączeń tkanin. Utarło się, że puszyste panie wyszczupla czerń, należy zakrywać biodra tunikami, a odcięte pod biustem sukienki ukryją brzuszek. To takie myślenie z lamusa, które w rezultacie doprowadza do tego, że w kolekcjach plus size jest zawsze to samo w buro-szarych kolorach. My chcemy wszystkie kobiety widzieć bardziej kobiece, odważne i seksowne.

Kierujecie się minimalizmem, który jest zauważalny w kolekcjach także innych projektantów. Jak myślicie, skąd ostatnio taki popyt na minimalizm?

Minimalizm jest podstawową cechą klasyki, a ona z kolei jest ponadczasowa. Myśląc skrótem - tworzymy rzeczy na lata, a nie jeden sezon. Zauważyliśmy, że kobiety coraz częściej w praktyczny sposób podchodzą do zakupów i my także trzymamy się tej zasady. Fajnie jak ulubiona rzecz cieszy dłużej.


Co sprawia, że nagle tylu polskich projektantów wychodzi z cienia, tworzą własne marki, zamiast np. współpracować z sieciami odzieżowymi? Odwaga, większe możliwości, pieniądze?

To zabawne, bo my w takim razie zaczęliśmy od końca. Praca dla sieci odzieżowych była najpierw. To uświadomiło nam, że jesteśmy wciąż ograniczani przez innych, a my mamy własny styl i wizję.

Sprzedajecie stroje w sieci, uczestniczycie w międzynarodowych targach mody. Jakie są Wasze plany na najbliższe miesiące? Skupicie się na rynku polskim czy chcecie podbić też inne kraje?

To zabrzmi nieskromnie, ale my naprawdę mamy wizję czegoś więcej. Zaczęliśmy w styczniu tego roku, już współpracujemy z butikami w całej Polsce, sprzedajemy kolekcję w sieci, za chwilę zmieniamy pracownię i jednocześnie szukamy miejsca na własny butik. A jeszcze nie skończył się rok. Najważniejsze są marzenia, a spełniają się tylko, gdy naprawdę kochamy to, co robimy.


Dziękujemy za rozmowę i życzymy sukcesów.

Ubrania marki Papillon dostępne są w sklepach Mostrami.pl, shwrm.pl oraz w butiku Me'amoore przy ul. Mokotowskiej 26 w Warszawie. Pracownia znajduje się w Hotelu Europejskim lok. 50.

MM